Majówka
Majówkę spędziliśmy na Zamojszczyźnie, gdzie odwiedziliśmy Dziadków i Pradziadków Tymona, zwiedziliśmy okolicę i ucztowaliśmy na rocznicowej imprezie.
Tutaj w muzeum czołgów i tych innych:


Dziadek Marek strzelał z armaty. Chłopaki przestraszone

Będzie gol!

Brawo!

W Krasnobrodzie

i w Zamościu

Jedziemy i jedziemy i Frankowi nudzi się już przeokropnie i zaczyna się seria dziwnych pytań. Jedno z nich: ‘Dlaczego ten pan ma na imię GPS?’
long time no see

Franek robi schaboszczaki.

Jest tak zmęczony, że aż usypia z lizakiem w buzi.

Tutaj z Dziadkiem Markiem


Świątecznie. Franek obudził się w środku nocy i krzyczy:”Mama, chodź, mama! Nie mamy kiełbasy wielkanocnej!”

Jak dorosnę
Franek oświadczył, że będzie tatą jak dorośnie i że będzie wyglądał jak tata i dotknie sufitu.
‘A gdzie będziesz pracować?’
‘W przedszkolu to chyba nie. W fabryce. W fabryce kołdrów.’
Dzisiaj Franek tak się zmęczył/znudził, że aż usnął z lizakiem w buzi.
Testy alergiczne
Byliśmy na testach alergicznych. Poprzedzający wieczór cały poświęciłam na przygotowanie Franczeska. Cały wieczór robiliśmy ‘na sucho’ testy. Najpierw pieskowi, potem owcy, liskowi i wszystkim innym maskotkom, potem mamie i Frankowi. I tysiąc razy powtórzyłam, że to takie kropelki i że trzeba potem je obserwować i że rano pojedziemy po takie kropelki. Franek się ochoczo zgodził.
Rano oczywiście już zmienił zdanie, bo to będzie bolało, a czy do tej samej pani co wtedy, a czy ona ma igłę itd. Wychodziliśmy z domu jakieś pół godziny. Niestety, musiałam go przekupić obietnicą zakupów w sklepie ogrodniczym (ulubiony sklep Franka). Pojechaliśmy do doktor ‘Monosylaba’ (prawie wogóle się nie odzywa, tylko wypisuje na karteczce co podawać i wręcza karteczkę bez słowa). Doktor podała karteczkę i powiedziała: ‘gabinet obok’, gdzie pielęgniarka zrobiła testy. Dzielny był chłopak jak nie wiem co. Aż trzeba było lekko nakłuć naskórek, żeby te próbki wlazły pod skórę. Łzy po policzkach płynęły ale obyło się bez rozdarcia.
Okazało się, że uczulony na trawy, leszczynę, chomika, żyto. To dlatego nie chciał chleba jeść, a ja myślałam, że to jakieś fanaberie…
‘Monosylaba’ popatrzyła na wyniki, bez słowa komentarza wypisała recepty. Podała mówiąc, że w aptece obok mają promocję i że widzimy się za miesiąc. Żadnych social skills. Zerowe. Jakieś szkolenie by się przydało.