Śwędzi

Listopad24

Śwędzi from Justyna Burzynska on Vimeo.

posted under film | No Comments »

Majówka

Maj4

Majówkę spędziliśmy na Zamojszczyźnie, gdzie odwiedziliśmy Dziadków i Pradziadków Tymona, zwiedziliśmy okolicę i ucztowaliśmy na rocznicowej imprezie.

Tutaj w muzeum czołgów i tych innych:

IMG_9605

IMG_9617

Dziadek Marek strzelał z armaty. Chłopaki przestraszone

IMG_9639

Będzie gol!

IMG_9652

Brawo!

IMG_9653

W Krasnobrodzie

IMG_9674

i w Zamościu

IMG_9758

Jedziemy i jedziemy i Frankowi nudzi się już przeokropnie i zaczyna się seria dziwnych pytań. Jedno z nich: ‘Dlaczego ten pan ma na imię GPS?’

posted under ekskursje, foto | No Comments »

long time no see

Kwiecień25

IMG_9486

Franek robi schaboszczaki.

IMG_9508

Jest tak zmęczony, że aż usypia z lizakiem w buzi.

IMG_9510

Tutaj z Dziadkiem Markiem

IMG_9527

IMG_9536

Świątecznie. Franek obudził się w środku nocy i krzyczy:”Mama, chodź, mama! Nie mamy kiełbasy wielkanocnej!”

IMG_9545

posted under foto | 2 Comments »

Jak dorosnę

Luty27

Franek oświadczył, że będzie tatą jak dorośnie i że będzie wyglądał jak tata i dotknie sufitu.

‘A gdzie będziesz pracować?’

‘W przedszkolu to chyba nie. W fabryce. W fabryce kołdrów.’

Dzisiaj Franek tak się zmęczył/znudził, że aż usnął z lizakiem w buzi.

posted under franek | No Comments »

Testy alergiczne

Luty18

Byliśmy na testach alergicznych. Poprzedzający wieczór cały poświęciłam na przygotowanie Franczeska. Cały wieczór robiliśmy ‘na sucho’ testy. Najpierw pieskowi, potem owcy, liskowi i wszystkim innym maskotkom, potem mamie i Frankowi. I tysiąc razy powtórzyłam, że to takie kropelki i że trzeba potem je obserwować i że rano pojedziemy po takie kropelki. Franek się ochoczo zgodził.

Rano oczywiście już zmienił zdanie, bo to będzie bolało, a czy do tej samej pani co wtedy, a czy ona ma igłę itd. Wychodziliśmy z domu jakieś pół godziny. Niestety, musiałam go przekupić obietnicą zakupów w sklepie ogrodniczym (ulubiony sklep Franka). Pojechaliśmy do doktor ‘Monosylaba’ (prawie wogóle się nie odzywa, tylko wypisuje na karteczce co podawać i wręcza karteczkę bez słowa). Doktor podała karteczkę i powiedziała: ‘gabinet obok’, gdzie pielęgniarka zrobiła testy. Dzielny był chłopak jak nie wiem co. Aż trzeba było lekko nakłuć naskórek, żeby te próbki wlazły pod skórę. Łzy po policzkach płynęły ale obyło się bez rozdarcia.

Okazało się, że uczulony na trawy, leszczynę, chomika, żyto. To dlatego nie chciał chleba jeść, a ja myślałam, że to jakieś fanaberie…

‘Monosylaba’ popatrzyła na wyniki, bez słowa komentarza wypisała recepty. Podała mówiąc, że w aptece obok mają promocję i że widzimy się za miesiąc.  Żadnych social skills. Zerowe. Jakieś szkolenie by się przydało.

posted under choroby | No Comments »
« Older Entries