Lipiec30
Tidichadzik robi miny.
I udaje ważniaka. Np w każde zdanie wstawia jeden z poniższych wyrazów: “wciąż”, “po prostu”, “naprawdę”. I mówi na przykład: “Mamo, gdzie jest mój polonez wciąż?” albo “Diba, ja taki bałagan straszny zrobiłem po prostu wciąż”
A jak się bawił kiedyś, to skomentował swoją zabawę na głos: “ja się bawię udając królika”




Lipiec17
Franek wieczorem: ‘MamoAgo, mam do ciebie taką małą prośbę. Może będziemy śpili z przytulaniem?’
Przekleństwa Frankowe: ‘Kulde’, ‘O, jeżu!’
Lipiec14
Franek powoli, powolutku wychodzi z zapalenia jamy ustnej, które sprawia, że dziecko tylko pije i je mannę, zupki i serki i galaretki i nic więcej. Co godzinę trzeba mu podawać trzy różne leki do smarowania buzi. Oprócz tego trzy razy na dobę podawać antybiotyk. Oprócz tego smarować maścią okolice ust. Oprócz tego podawać lek przeciwbólowy. Po dwóch dniach Franek miał dosyć. I tak uważam, że ma chłopak cierpliwości sporo.
Jakby tego było mało, powróciła ciemieniucha i trzeba smarować skórę głowy raz dziennie
Są jednak plusy zaistniałej sytuacji – koniec ery fontunia i butelki. Tylko mmm i kubeczek.
Po weselu u Kasi i Tomka (było fajowo!) położyliśmy się około 2. O 4 Franek płacze: ‘Mamo, gdzie ta rozgwiazda na paluszek?!!’ Ja nie mogę znaleźć, udaje mi się go zagadać. Po 15 min sytuacja się powtarza. Po pół godziny to samo. W końcu mam jakiś przebłysk i o 5.20 rano znajduję rozgwiazdę na paluszek u siebie w samochodzie. Franczesko upłakany i zmęczony niemiłosiernie. Mi jest słabo. Zasypiamy. Franek budzi się o 7 i zaczyna się kolejny dzień. haha.
Lipiec7
Franek, przykryj się kołdrą.
A Franek na to: ‘Nie mogę, szukam gołą nogą skarbów.’
Tutaj z watą cukrową:

Tutaj z najstarszym dębem Bolesławem:

I na dzikim zachodzie:

Lipiec3
Taka oto Pajda przyjechała do nas na weekend wraz ze swoim państwem – Kasią i Szymonem:

Państwo Pajdowi:

Tymek pierwszego dnia był wobec Pajdy nieufny, ale już dzisiaj mu się spodobała. Pajda wyczyściła nam chałupę z wszystkich okruszków i kotów na podłodze. Prawdziwy z niej odkurzacz – wciąga wszystko, co spotka na swojej drodze wydając przy tym śmieszne odgłosy chrumkania.
Pytam się Tidichadzika, “I co Tymciu? Fajna ta Pajda, prawda?” A on na to: “Ale my nie mamy takiego małego pieska, my mamy tylko tatę Maćka”
