Spacer nieco sie wydluzyl i Franciszek zglodnial przeokropnie. I ja, ta sama osoba, ktora zawsze pomstowala na matki karmiace w miejscach publicznych i gdzie popadnie, niewiele myslac obnazylam sie przy ulicy Kusocinskiego i nakarmilam glodomora.
Niniejszym apeluje o wyrozumialosc dla matek karmiacych gdzie popadnie. Naprawde inaczej sie nie da. Jak glod dopadnie, trzeba karmic nawet na najbardziej zatloczonej ulicy.

lipiec 27th, 2007 at 5:02 po południu
franciszek taki slodziutki na tym zdjeciu że ‘o je ja!’
co do karmienia to fakt niezaprzeczalny - jak sie maluch rozedrze ze chce jesc to zaden smoczek nie pomoze, bujanie itd. przylaczam sie do apelu - kiedys oburzona widokiem obecnie skruszona jak powyzej piszaca mama:)
lipiec 27th, 2007 at 9:13 po południu
ciekawe co mu sie śniło…. taki zadowolony:) na tym zdjęciu