Lektury – c.d.
Mała aktualizacja dot. ostatnich lektur:
Na Kaszubach: Irena Karpa i jej “Freud by płakał” – opowieść młodej wokalistki – pisarki z Ukrainy, dziennik podróży – Indonezja, Nepal. Przypomniały mi się zeszłoroczne Chiny. Mam nadzieję, że już za rok, dwa spakujemy Tymona do walizki i ruszymy z nim gdzieś daleko, daleko.

Przed Kaszubami jeszcze: “Mała Ikar” Helen Oyeyemi. To opowieść Jess – dziewczynki, pół Angielki pół Nigeryjki. Jess jest nad wiek rozwinięta intelektualnie, wrażliwa, ale miewa również niepokojące ataki. W trakcie wizyty w Nigerii u rodziny matki poznaje Tilly Tilly, przyjaciółkę, która dziwnym trafem pojawia się później również w Londynie. Potem sytuacja wymyka się Jess spod kontroli, Tilly Tilly staje się groźna i odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną. Dobrze się czyta.

20 stron “Pożądania” Jelinek trochę mnie zniesmaczyło jednak, odłożyłam na bok. Jestem też w połowie jej “Amatorek”, ale utknęłam jakiś czas temu.
Teraz czytam (z przyjemnością!) “Liv Ullmann Linie życia” – rozmowy i fragmenty zapisków aktorki. Osobiste sprawy, o macierzyństwie, o jej relacjach z matką, z mężczyznami – Bergmanem, o aborcji, na którą zdecydowała się we wczesnej młodości. Niezła lektura.
W Bergmanie szukała ojca, którego straciła we wczesnym dzieciństwie. Po raz pierwszy mówi o pewnych doświadczeniach (nie powinnam tak pisać o umarłych, ale wychodzi na to, że z Bergmana to był niezły tyran). Zazdrosny o więź Liv z dopiero co narodzoną córeczką, kazał jej jechać ze sobą do Włoch na parę tygodni, jak dziecko miało 3 miesiące, żeby przerwać karmienie piersią. Liv mocno to przeżyła, ale jak pisze – “Ingmar był geniuszem. Ingmar podejmował decyzje. A wtedy Ingmar powiedział po prostu: “Musisz przestać ją karmić”
Wracam do lektury, dobranoc

A ja czytam Jacka Fedorowicza periodyk pod tytułem “W zasadzie tak”. o i tyle
a ja juz od wielu tygodni czytam ‘cukiereczki’ i skonczyc nie moge bo co chwila karmienie
a, i czytam tez krystyne jande ale mnie troche wkurza i troche meczy
jakie towarzystwo intelektualne, prosze prosze
to byl moj komentarz, ten poprzedni
co do Liv Ullman czytalam kilka lat temu jej “Przemiany”, w ktorych tez wiele o jej drodze do aktorstwa, macierzynstwa, czy malzenstwie z Bergmanem. Do tego bardzo dobrze sie czyta. Za to utknelam na “Laternie magica” Ingmara… moze zbyt osobista jak dla mnie
a Przemiany tez mi sie podobały bardzo, chyba je sobie przypomnę raz jeszcze. Laterny nie mialam przyjemnosci