Śniło mi się, że bobek już się urodził i że przewoziliśmy go ze szpitala do domu. W ogóle się nie sprawdziliśmy jako troskliwi rodzice - dziecko zmokło, napadało mu do wózka, miało gołe nogi, ubrane jak na upały a tu ziąb. W domu Śmieszny Pan położył go na blacie w kuchni i oparł mu plecy o jakieś słoiki, żeby sobie siedział. Potem ja go wzięłam na ręce i bardzo mi się przyglądał swoimi zielonymi oczami. A tu nagle Maciek pokazuje mi jakąś kuleczkę i mówi: “patrz, odpadło mu jąderko”. A po jakimś czasie odchodzi z boba kolejny element - jakiś większy fałd mięsny. No i nie wiemy, co robić.
sierpień 28th, 2007 at 1:33 po południu
sny sie interpretuje odwrotnie!
sierpień 28th, 2007 at 3:40 po południu
niezly sen
oznacza, ze spiszecie sie na 6 z plusem