

Maly kryzys zmeczeniowy. Franciszek nauczyl sie krzyczec i gadac i gaworzyc.Teraz musi wyprobowac jak glosno mozna pokrzyczec. Probuje o roznych porach dnia i nocy. Cwiczy gardlo. Okrzyki roznego sortu i masci, od ‘ejaeja’ do ‘aaaajaaaaa’. Zachwycony wczorajszymi prezentami - grzechotka od wujka Tomka i pajacykiem od cioci Kasi, ktory bedzie jak znalazl za dwa lata. ![]()