Preludium do porodu
Październik3
Dzisiaj wieczorem odbyło się małe preludium do porodu.
Brzuch bolał, ruszać się trudno, oddycham jak połamana, “w brzuch”. Śmieszny Pan kończy plakat, ale się lekko niepokoi, czy zdąży hyhy. Ja się nie orientuję, kiedy skurcz się zaczyna a kiedy kończy, wydaje mi się, że trwa non stop parę godzin. Wiem, że to niemożliwe.
Najwygodniej mi jak siedzę.
Mała konsternacja, jedziemy do szpitala, czy nie?
Śmieszny Pan szykuje mi majty i spodnie i sam się ubiera, ale postanawiamy, że trochę jeszcze poczekamy i zobaczymy, jak się będzie rozwijać akcja.
Brzuch się uspokaja koło 1.00, rozluźnia i zasypia. Ja też.
i jak tam Tymek? poczeka jeszcze troszke czy chce wyjsc wczesniej?:)))
teraz spokojnie, trochę wyluzował chłopak
Ojejku, trzymaj sie Justka.
Bardzo mi sie podoba, jak piszesz o brzuchu, jakby to byla osobna istota. Brzuch poszedl spac, ja tez:)))
Justa, trzymam kciuki. Pamiętaj: oddychaj
) !
i przyyyyj!!!
tez pamietaj!
powodzenia! i zeby poszlo jak po masle
trzymam kciuki!