W zastępstwie za małżonkę Justynę.

Październik7

Dzień dobry. To ja. Smieszny Pan. Justyna poszła rodzić i nawet mi kanapek nie zrobiła. Dzisiaj kazała przekazać, że:

Melduję posłusznie,  że jeszcze jestem w jednym kawałku. I wyglądam mniej więcej tak:

photo-2.jpg

Tyle, że siedzę już w szpitalu i doczekać się nie mogę, aż Tymcio wyjdzie w końcu na świat.
W pokoju mam dwie – już- matki: jedna rodzi bliźniaki- chłopaki, druga nie wie jeszcze co. Jedna ma chyba z 15 lat i już dwuletnią córkę. Dzwoni do niej co chwila mąż – dzwonek w komórce: “jesteś szalona” – i gadają godzinami, o dziecku, seksie, giełdzie samochodowej i wizytach znajomych.
Potem oglądamy tv, ja nie wpływam na wybór programów, bo nie znam się na tv. Oglądałam już “świadka koronnego”, “jak oni śpiewają”, serial o miłości na polsacie i “american pie” – czyli humor seksualno-fekalny.

To tyle od szanownej małżonki.

Mogę dodać coś od siebie: Rozmowy kobit w szpitalu wyglądają mniej więcej tak: “Ty, coś mi się tam sączy… ale ja nie wiem. Spodnie mam mokre i idę do położnej i pytam czy to wody, a ona, że to śluz…” no mniej więcej tak to wygląda. Kobity w szlafrokach w kolorach: sprany niebieski, sprany różowy i sprany żółty snują się po korytarzu, a konkretniej na trasie łazienka-pokój. Na piętrze hałaśliwie jak we fabryce. Zawsze któraś ma podłączone KTG i na cały korytarz słychać jak wali serducho jej maluchowi albo maluszce.   A ja siedzę sam we domu. Wczoraj było mi wyjątkowo smutno, bo nie było internetu. Dzisiaj jak widać internet jest i jest mi mniej smutno. Czekam na szanowną małżonkę wraz z potomkiem. Odkurzyłem nawet.

posted under brzuch, ciąża, poród
5 Comments to

“W zastępstwie za małżonkę Justynę.”

  1. On Październik 8th, 2007 at 12:38 am lidjon Says:

    ale ze tych kanapek nie zrobila…

  2. On Październik 8th, 2007 at 8:04 am Agnieszka Says:

    ach, te rozmowy z porodowki… niezly hardcore

  3. On Październik 8th, 2007 at 8:46 am kasiula Says:

    trzymcie sie! Tymcio szybciutko się pojawi i skończą sie ‘opowieści dziwnej treści’ przejętych szlafrokowych przyszłych mam. A fantastyczne melodyjki trzeba jakoś przetrzymać. Nie rozumiem dlaczego z tymi najgłupszymi mają ustawione telefony najgłośniej. Zupełnie jak u mnie w pracy….

  4. On Październik 8th, 2007 at 12:33 pm ana rasax Says:

    Dobrze, ze Justa w szpitalu, wkurzylaby sie niepotrzebnie, gdyby to przeczytala: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4555963.html
    Panie Smieszny, usciskaj malzonke ode mnie.

  5. On Październik 8th, 2007 at 4:00 pm Matka-Polka:) Says:

    Justyna, a łóżka są nowe czy nadal trzeba leżeć i spać w tych super komfortowych “łódkach”? :)

    mnie też KTG doprowadzało do stanu przednerwicowego. w madurowiczu nastawiają je tak głośno jakby to miała być najpiękniejsza i najbardziej relaksująca muzyka dla uszu wszystkich dziewczyn na oddziale…

    ale nie martw się, zniesiesz wszystko. to dopiero poczatek;)

    trzymaj się:)

Email will not be published

Website example

Your Comment: