Dzisiaj odwiedzila nas rano pielegniarka srodowiskowa. Rozejrzala sie bacznie po domu i wypytala o wszystko. A w domu bylo co ogladac. Totalny sajgon. W duzym - pranie do prasowania na stole, rozlozona kanapa, mata edukacyjna, lezaczek-bujaczek, hustawka, deska do prasowania, piecset zabawek, dwa stoliki, komputer na drugiej kanapie. A pani pielegniarka “prosze pani, prosze sie nie przejmowac, to tak jak w domu”.
Franciszek dzisiaj bardzo rozmowny - piszczy, gada, krzyczy. Na spacerze sprawdzal jak najglosniej mozna krzyknac ‘gje, gje!’