Od dluzszego czasu Franek je dwa, trzy razy w nocy. W dzien raczej malo i raczej nie za czesto. Za duzo bodzcow, za duzo spraw ma do zalatwienia. Zdecydowanie woli posilki nocne. To niestety oznacza, ze ja chodze lekko trzasnieta z niewyspania. Probowalam juz roznych metod. Bylo zageszczanie mleka podawanego wieczorem kaszka z jablkami. Nie pomoglo. Kaszka z bananami - nie pomoglo. Kaszka z malinami - nie pomoglo. Oszukiwanie smoczkiem - oj, bardzo nie pomoglo. Byly tez proby podawania czstych posilkow w ciagu dnia. Nie pomoglo. Franulek zdecydowanie odmawia wspolpracy. Byly tez sugestie, zeby przeglodzic troche w nocy, ale to niewykonalne, bo jak bobek glodny to najpierw sie wygina w lozeczku i pomrukuje a potem zaczyna sie rage, krzyk i placz przerazliwy.
listopad 16th, 2007 at 10:57 przed południem
to taki cwaniak z niego troche
listopad 16th, 2007 at 1:45 po południu
szkoda, ze nie moglam poznac Franka w Polszcze, za malo czasu bylo…
ale na swieta mysle, ze sie uda:)
Tymek slodziak, namietne usta ma, bedzie z niego calusnik.
listopad 17th, 2007 at 8:24 przed południem
Zapraszamy na świeta koniecznie do naszego przedszkola