Wczoraj mnie opetalo. Wybieralismy z Bartlomiejem ubranka dla Franciszka, ktory rosnie w tempie expresowym. Ja przezornie nie mam zalozonego konta na allegro, bo wiem co by sie dzialo gdybym miala. Bartlomiej sie zalogowal i ogladalismy. Za chwile Bartlomiej popedzil na budowe a mnie zostawil ze spiacym Frankiem i allegro. Opetalo mnie, zaczelam licytowac, przebijac swoje wlasne oferty(?!), wybierac ubranka, kupowac i ogolnie rzecz biorac wariowac.
Bartomiej wrocil. Troche zdziwiony. Ja stracilam w pewnym momencie rachube. A okazuje sie, ze jesli wygramy wszystkie licytacje, to Franek bedzie mial okolo 130 sztuk ubranek. Bartlomiej zrobil co mogl, zeby troche uratowac sytuacje i teraz czekamy, zeby nas ktos przelicytowal.
grudzień 28th, 2007 at 11:28 przed południem
hahahaha
grudzień 28th, 2007 at 12:19 po południu
jaki koniec roku, taki cały nowy rok:)
grudzień 28th, 2007 at 2:24 po południu
ach te fatałaszki!