Dzisiaj bylismy pierwszy raz na basenie. Bylo super superowo. Caly dzien podporzadkowany basenowi. Przygotowania, logistyka cala - kiedy nakarmic, kiedy pospac, co spakowac, jak jechac, jak rozbierac, przygotowywac, myc, ubierac. Udalo sie bez wiekszych wpadek. Bylysmy na czas a nawet przed czasem. Basen cieplutki. Strasznie dlugo sie i synow przygotowywalysmy. Dobrze, ze Bartlomiej przyjechal po pracy pomoc, bo ciezko by bylo.
Franula na poczatku mial mine nietega. Ludzi sporo, dzwieki inne, wody duzo. Dopiero po jakis 20 minutach zaczal chlapac i machac nogami jak oszalaly. Tymon byl niewzruszony - pod koniec zajec ziewal. Ogolnie rzecz ujmujac chlopaki zadowolnione.
Tylko przyszlysmy jako pierwsze i wyszlysmy jako ostatnie. Ale juz nastepnym razem opracujemy jakis system. Ktora pierwsza pod prysznic, ktora dzieci pilnuje, ktora co bierze ze soba.
Wiecej zdjec TUTAJ


styczeń 29th, 2008 at 9:50 po południu
a ja chcialam dodać, ze zajecia zlecialy tak szybko jak blyskawica i Tymek nie puscil pawia i nie przemiekła mu kąpieluszka ani nie spadła i nie bylo zadnej innej niespodzianki, ktorej sie obawialam.
Aha, chlopaki jeszcze nie nurkowały, więc nie wiem w końcu co z uszami, czy może się niemowlakom nalać wody do uszu czy nie.
No i pani instruktorka bardzo ok - od razu zajęła Franulę zabawką, jak mu się do płakania zbierało, a drugiego dzieciaka, co się zachłysnął wodą sprawnie przerzuciła przez ramię, obiła mu plecki i git!
styczeń 29th, 2008 at 10:04 po południu
tak tak, pani instruktorka bardzo profesjonalna
nie rzuca sie na dziecko mowiac pipipi
jak widzi mine nietega to podaje zabawke
no i ma na oku wszystkie dzieciaki
no i zna wszystkie imiona dzieci
no i reaguje jak ktoras mama lub tata cos nie tak zrobia
styczeń 29th, 2008 at 10:37 po południu
a czy z Tymciem była szanowna kaczka od nas czy jakas inna?Bo przemknęło mi coś żółtego oglądając zdjęcia:)
Akcja “basen” godna pochwalenia, super sprawa.
styczeń 29th, 2008 at 10:43 po południu
oczywiście że od was!
to jego ulubione gadżety kąpielowe - śmieje się do nich jak łysy do sera, czy jak to tam szło, sama nie wiem. Jak stary do sera? jak koń do sera?
styczeń 29th, 2008 at 10:49 po południu
To oznacza, że kaczki prezentem trafionym:))) niech mu służą długie lata;-)
styczeń 29th, 2008 at 11:10 po południu
a ja z innej beczki sobie pozwolę uderzyć - gdzie z maluchem można udać się na takie gitowe zajęcia w okolicach łodzi?
styczeń 30th, 2008 at 7:55 przed południem
basen nazywa sie wodniś
www.wodnis.pl
i nie nalezy sie zrazac okolica i dojazdem, bo troche to wyglada srednio na jeza
styczeń 30th, 2008 at 10:43 przed południem
Jak glupi do sera, heh
styczeń 30th, 2008 at 11:04 przed południem
dzięki.
chyba zarządzę w rodzinie stan gotowości i przeprowadzę nalot
styczeń 30th, 2008 at 9:39 po południu
ano ano jak głupi
Szanowna Siostro, chyba powinnyśmy za ten marketing jakieś udziały mieć w wodnisiu. Ja już zachęciłam dwie osoby hyhy
styczeń 31st, 2008 at 11:17 przed południem
tez bym chetnie do wodnisia podskoczyla, w ogole jak widze porzadny basen to mi sie lezka w oku kreci. Tu jest scierwo nie basen, sporty wodne na tym samym poziomie co w Burundi czy Nikaragui ( nawet nie wiem czy nie gorzej). W calej Irlandii sa 3 baseny o wymiarach olimpijskich, czyli takie jak na Wodnym Raju, z czego 1 w Dublinie. W calej Lodzi jest chyba ze 6, albo wiecej.
Ja chce na basen do Polski, ueeeeeeeee……
styczeń 31st, 2008 at 3:55 po południu
Ale super zdjecia podwodne dzieci sa na galerii Wodnisia. Fajnie wygladaja, mnostwo babelkow.
Aga, Justa, fajne z was mamuski
styczeń 31st, 2008 at 4:22 po południu
Amparo - ta woda aż kusi swoją ciepłotą! 32 stopnie
a musisz koniecznie zabrać Maseraka na Falę - już rusza teraz jakoś na dniach