Ubranka dla dzieci polskich firm odzieżowych wyróżniają się super napisami w języku angielskim. Napisy albo są bez żadnego sensu, albo jak już jakiś sens mają, to mają też błędy w pisowni.
I tak na ten przykład na śpioszkach Franuli widnieje napis: “Start my dog” co w wolnym tłumaczeniu oznacza: “uruchom mojego psa”
I na ten drugi przykład na body: “Face my runny dog” czyli: “staw czoła mojemu zasmarkanemu psu”. Chyba ktoś chciał napisać “buzia mojego psa biegającego” tylko trochę nie wyszło.
A, jeszcze chciałam napisać, że jak komuś brakuje PRL-u, to niech zajrzy do sklepu z prezentami na Retkini przy Maratońskiej. Sklep się nazywa Świat Prezentów. Takie super panie pudernice z cierpiętniczym wyrazem twarzy, patrzące z politowaniem jak się ktoś siłuje z wózkiem, żeby wejść do sklepu. Dzisiaj taka pani właśnie mi powiedziała z wyrzutem: ‘NIECH pani tam nie wjeżdża, bo pani towar pozrzuca.’ Więc mną zatrzęsło i jej odpowiedziałam: ‘chyba PROSZĘ tam nie wjeżdżać!’ A potem jeszcze bardzo wydziwiały, że jakaś kobitka bierze fakture na 15zł. Jutro też tam pojadę, żeby je wkurzyć. Wezmę sobie jakąś fakturę na 2 zł. hehe
styczeń 30th, 2008 at 10:14 po południu
ooo, jakie wredniule. To ja wejde tam po tobie i bede je straszyć, że zrzucam towar