Dzisiaj byłam na poczcie świadkiem takiej oto konwersacji:
Petentka (kobita): “Proszę pani, ja chciałam zapytać, czy jak tu napisałam Londyn, to czy to dojdzie?”
Pani pocztowa: “Dojdzie, ale może pani dopisać tam..”
Petentka: “Ale to jak dopisać? England?”
Pani Pocztowa: “Albo po prostu UK. United Kingkong” (powiedziała oczywiście “uk” i “united” tak jak się pisze)
Musiałam udać, że rechoczę się do Tymka w wózku, a chłopak właśnie spał. Dostałam ataku śmiechu.
luty 2nd, 2008 at 10:34 przed południem
ach, dobrze, że nie powiedziała jeszcze ‘dilejt’ i ’sansel’ jak to się zdarza niektórym moim studentom
luty 2nd, 2008 at 12:23 po południu
musialam sie dlugo zastanawiac, co to jest ’sansel’, Agnieszka
ale pamietam jak moja kolezanka w liceum mowila ’sasamber’, wiesz co to? hehe…
luty 2nd, 2008 at 9:28 po południu
wiem wiem
jeszcze mi się przypomniało jak jeden ze studentów oznajmił na zajęciach: ‘I want to play hooker’
prawie spadałam z krzesła, on też jak do niego dotarło co powiedział