Jakiś czas temu Tymko skończył 4 miechy. Zuch chłopak.

Zdążył dotąd:
1. Trzy razy być na basenie i jak to się mówi do 3 razy sztuka, bo już więcej na razie nie będziemy basenu odwiedzać, chłopak się zapiera i walczy, że on “nieeee, nieeee, mamaaa, nieee chceeee” i trzeba z nim z wody wychodzić przed czasem.
Jak to ujęła siostra A. “pływakiem może nie będzie, ale może dobrym narciarzem”. Zobaczymy
2. Dostał już Tymko jabłko i marchewkę od wujka Gerbera ale mnie pielęgniarka środowiskowa skrzyczała, że “pani kochana, ma pani dobry pokarm, nie dokarmiać na razie”. A potem pediatra - “za wcześnie na rozszerzanie diety” bo dziecko alergik, to lepiej zaczekać. No to czekam.
3. Tymkowski leżąc na brzuchu sięga po zabawki, turla się na boczek, gada po swojemu, babcia Ania mówi, że ćwiczy francuskie “rrrrr”. I bardzo lubi jak mu dziadek Kaktus śpiewa “Hej tam pod lasem, coś błyszczy z dala, banda leśników ogień rozpala. Goń stare baby x3 od lasu, goń młode baby x3 w las”. A jak przyjechał drugi dziadek - Marko L. i śpiewali chórem, wtedy Tymek już był zachwycony!
luty 15th, 2008 at 10:13 po południu
Ale chlopak jest na czasie, wlasnie ogladalam ‘the devil wears prada’, wiec widze, ze Tymek docenia mode :)))
luty 16th, 2008 at 10:43 przed południem
A jak tam w Bieszczadach?
luty 19th, 2008 at 12:12 po południu
Bjustyno Czytelniczko - Intelektualystko! Przypominam o Twojej obietnicy i czekam na zeskanowane zaproszenie (Ty już wiesz na co), podeślij mi mailem proszę.