Historyczna chwila: Tymek wypuścił nas do kina w niedzielę. Babcia zabrała go w tym czasie na dłuugi spacer.
Strasznie chciałam zobaczyć “Karmel”. Udało się. Ale film z tych, co już na następny dzień niewiele się pamięta. Tylko w drodze powrotnej śpiewaliśmy sobie po arabsku: “alahla halala, habibi”. Ogólnie to nędza kinowa raczej.
Za to “No country for old men” musiałam sobie dawkować, bo się bałam sama oglądać. Teksas, morderca psychopata, napięcie rośnie z minuty na minutę - jednym słowem- bracia Coenowie rządzą.
Tymek natomiast z ostatnich postępów przekręcił się sam na brzuch parę razy. Na początku pomagał mu spadek na kanapie, ale dzisiaj zrobił to już na płaskim jak decha łóżku. Zuch
Poza tym dostał niezłej fazy śmiechowej jak go ciocia Karolina rozśmieszała żabą. Po prostu facet miał z tego ubaw jakieś dobre 10 - 15 min.
Wczoraj śmiał się głośno do pieluchy w misie.
Dzieci to naprawdę są z innej planety
Miłego dnia życzę i korzystając z tego że bob przysnął lecę umyć zęby
marzec 3rd, 2008 at 4:15 po południu
polecam ” let there be blood”. ja pamietalam przez 3 dni. zadanie dla Smiesznego Pana: kto gra siedza proroka?
marzec 5th, 2008 at 2:52 po południu
Tez polecam- a szczegolnie ostatnia scene z Danielem Day-Lewisem, wiem kto gra proroka, ale nie powiem. To “There will be blood” tak bajdełej. Ciekawe jak to na polski przekreca. “Bedzie Krew”? “Bedzie duzo krwi”?
marzec 5th, 2008 at 4:42 po południu
“az poleje sie krew” chyba. ja wiąż braci Cohen zostawiam na deser. póki co obejrzałam ten rumuński film” 4 miesiące, itd.” ciężkawy, ale ze oni w latach 80′ mieli Nescafe??? dziwne