Strażaki
Miałyśmy przygodę na spacerze. Piszę o tym, bo spacery już nas z Szanowną Siostrą dość nudzą. Ile można chodzić po Retkini!? Znamy już każdy chodnik, każdy zakamarek.
Ostatnio wybrałyśmy się na glinianki na Smulsku. Wózki oba dwa niedostosowane do takiego terenu ale dałyśmy radę. Idziemy idziemy i coś tak charakterystycznie strzela i skwierczy. Patrzymy a tam ktoś podpalił trawę i troszkę się chajcuje. Nie za dużo, tak minimalnie. No to myślimy czy wogóle jest sens dzwonić. No ale trochę wieje i coś jakby więcej się zaczyna chajcować. Dzwonię do straży i tłumaczę. A tam miły strażak: ‘Bardzo pani dziękuję, już jedziemy.’ Nie minęło 5 min i wóz nadjechał. Cały czerwony i pełen strażaków w pełnym rynsztunku. Ze dwudziestu chłopa do trawy, którą by się pewnie ugasiło dwoma wiadrami wody.
Potem się bałam, że mnie obciążą kosztami za nieuzasadnione wezwanie straży.
no! trzeba sobie zatem jakos urozmaicac te spacery. jestescie na dobrej drodze
następnym razem same podpalą, żeby było jeszcze bardziej rozmaicie
następnym razem wzywamy straż miejską
a co? strażaki nie były fajne?
strażaki były bardzo fajne
ale nie możemy wzbudzać podejrzeń
teraz czas na straż miejską
ja bede straz miejska wzywac z powodu psow, ktorych nie pilnuja wlasciciele, pierwsza interwencja bedzie u niejakiej Szczylskiej (wtajemniczeni wiedza o kim mowie
bo ja sie mili moi duzych psow boje, a psy to wyczuwaja i sie na mnie rzucaja hehe, mam taka antypatie jedna na sasiedniej ulicy, to taki patalach, walesa sie taki i juz sie na mnie szczerzyl, wiec dostal przezwisko brzydkie, a mianowicie “skurwiel”, przepraszam za wyrazenie