Tymcio wrócił z wojaży. Cały i zdrowy.
Podobało mu się bardzo - ogieniek, Eluśka pyk pyk pyk z Markiem Jożin(k) z Bażin, dziadek Jan uciszający wszystkich domowników gromkim głosem: “Nie krzyczcie tak, panie, bo tam dziecko śpi!!!”, babcia Irenka w popisowym utworze: “Irena”, ciocia Hania bawiąca się z Tymkiem folią aluminiową i wujek Kuba - potencjalny krzesny. (Krzciny trza robić panie)
Tymcio wrócił do rzeczywistości łódzkiej.
Pierwszej nocy w domu słyszę w pewnej chwili odgłos mlaskania. Budzę się, patrzę, a tu Tymek podwinął w łóżeczku ochraniacz i ssie drewniany szczebelek.
Biedne dziecko. Zagłodzone. Zlitowałam się i nakarmiłam.
P.S. Zdjęcia wielkanocne będą jak wywołamy czyli wkrótce