Chłopaki są już święte
W niedzielę 27 kwietnia chłopaki były “krzczone”. Krzesnymi byłyśmy razem z Szanowną Siostrą. W krzcie uczestniczyli oprócz Franczeska i Tymuli ich rodzice, dziadkowie, krześni (Kuba i Tadzio) i ich partnerki tudzież rodziny oraz pies, a raczej suka z ulicy Smulskiej, ta co ma małe pieski. Odprowadziła nas do kościoła przez chaszcze, polną drogą, zaczekała aż uroczystość się skończy i poszła z nami z powrotem w stronę domu. Chciała się widocznie świeżo upieczona matka wyrwać od dzieci, więc pomyślała: “jest niedziela- a- przejdę się do kościoła”
Franczesko w kościele był niebywale spokojny, Tymula-bidula na antybiotyku kaszlący.
Aha, ksiądz w Srebrnej jest najfajniejszym księdzem jakiego znam, molto simpatico. Złożył życzenia, popozował do zdjęć, pożartował i w ogóle – spoko gość.
Foty tutaj doda Agnieszka, jak przeczyta ten post
Tu Agnieszka: “Dodałam zdjęcia i jeszcze chciałam dodać podziękowania dla wszystkich gości i wszystkich fotoreporterów i gospodarzy z Kukuczki i cukierników (a raczej cukierniczek)”

my też dziękujemy
A ja chciałam uspokoic jeszcze Smiesznego Tate, ktory się bardzo przejąl losem pieska-suczki, ze widzialam ją wczoraj na swoim podworku, takze wszystko jest ok, trafila do domu.
Ksiądz rzeczywiście super gość. Życiowy facet. Jak ktoś chce chrzcić, żenić, przystępować do komunii bądź coś innego, to tylko u niego. Nie zadaje kłopotliwych pytań, nie wymaga tysiąca karteluszek z parafii, tylko pyta czy dzieci zdrowe i składa życzenia dla całej rodziny.
acha, i jeszcze kieruje ruchem podczas ceremonii.
czapki z głów, czapki na głowy, fotoreporterzy przygotować się, rodzice z dziećmi do zdjęcia przed ołtarzem itd