W niedzielę 27 kwietnia chłopaki były “krzczone”. Krzesnymi byłyśmy razem z Szanowną Siostrą. W krzcie uczestniczyli oprócz Franczeska i Tymuli ich rodzice, dziadkowie, krześni (Kuba i Tadzio) i ich partnerki tudzież rodziny oraz pies, a raczej suka z ulicy Smulskiej, ta co ma małe pieski. Odprowadziła nas do kościoła przez chaszcze, polną drogą, zaczekała aż uroczystość się skończy i poszła z nami z powrotem w stronę domu. Chciała się widocznie świeżo upieczona matka wyrwać od dzieci, więc pomyślała: “jest niedziela- a- przejdę się do kościoła”
Franczesko w kościele był niebywale spokojny, Tymula-bidula na antybiotyku kaszlący.
Aha, ksiądz w Srebrnej jest najfajniejszym księdzem jakiego znam, molto simpatico. Złożył życzenia, popozował do zdjęć, pożartował i w ogóle - spoko gość.
Foty tutaj doda Agnieszka, jak przeczyta ten post
Tu Agnieszka: “Dodałam zdjęcia i jeszcze chciałam dodać podziękowania dla wszystkich gości i wszystkich fotoreporterów i gospodarzy z Kukuczki i cukierników (a raczej cukierniczek)”

kwiecień 29th, 2008 at 8:53 przed południem
my też dziękujemy
A ja chciałam uspokoic jeszcze Smiesznego Tate, ktory się bardzo przejąl losem pieska-suczki, ze widzialam ją wczoraj na swoim podworku, takze wszystko jest ok, trafila do domu.
kwiecień 29th, 2008 at 10:13 przed południem
Ksiądz rzeczywiście super gość. Życiowy facet. Jak ktoś chce chrzcić, żenić, przystępować do komunii bądź coś innego, to tylko u niego. Nie zadaje kłopotliwych pytań, nie wymaga tysiąca karteluszek z parafii, tylko pyta czy dzieci zdrowe i składa życzenia dla całej rodziny.
kwiecień 29th, 2008 at 10:16 przed południem
acha, i jeszcze kieruje ruchem podczas ceremonii.
czapki z głów, czapki na głowy, fotoreporterzy przygotować się, rodzice z dziećmi do zdjęcia przed ołtarzem itd