Ehem ehem ehem - dzisiaj mija pierwsza rocznica ślubu mojego i Śmiesznego Pana-Taty.

To wiekopomne wydarzenie miało miejsce na Roztoczu o godz. 19:20 powiedzieliśmy “tak” . Śmieszny Pan śmiał się jak głupi do sera przez całą ceremonię- taki nerwowy uśmiech miał przyklejony do twarzy. Ja szeptałam konspiracyjnie do księdza, że “ja nie mogę do komunii”, a on jak rasowy brzuchomówca odpowiedział “wiem”.
Krótko mówiąc: namawianie nas na ślub było ciężkie. Przyjechali rodzice z Zamościa na pertraktacje i spotkanie na szczycie no i nie dało się inaczej. Takie życie. Człowiek chce być dorosły, ale mu nie dają. My tak ze Śmiesznym Panem już mamy.
Ale z perspektywy czasu wesele było extra. Impreza jedyna w swoim rodzaju. Klimacik stworzył na przyjęciu niejaki Lolek (nie mylić z wujkiem Lolkiem), którego band rozgrzewał gości i nie pozwalał siedzieć przy stolikach. Za kogo się oni nie przebierali, panie kochany, sarmaci, armia radziecka, krakowiacy i górale, dancingowcy, zabrakło chyba tylko wcielenia klubowego.
Dla mnie wesele to był taki “pstryk”, nawet nie wiem kiedy przeleciało. Nie zdążyłam ze wszystkimi pogadać, ale chyba się ogólnie goście wybawili.
No i Tymek się w brzuchu wykołysał.
A złooooty pieeerścionek otrzymałam dzisiaj. Na zaręczyny!
maj 5th, 2008 at 9:11 przed południem
o w mordę! gratuluję zaręczyn!!!
maj 5th, 2008 at 11:48 przed południem
Przylaczam sie
maj 5th, 2008 at 7:29 po południu
ja też gratuluję zaręczyn
maj 6th, 2008 at 4:46 po południu
eee poka pierścień!
maj 6th, 2008 at 5:12 po południu
Gratuluje pieknie, a przy okazji przypomniala mi sie madrosc ludowa gloszona zlowrogo przez moja babcie - w maju slub to gotowy grob, czy cos kolo tego. Madrosc odnosila sie do mojego wujka, ktory wzial slub tez w maju, a zyje sobie (caly czas w zwiazku z zona) juz jakies 45 lat.
Justa, nie trula wam rodzina o jakichs przesadach? Dosypali ci cukru do stanika albo wlozyli pieniedzy do buta?
maj 6th, 2008 at 10:25 po południu
hehe, a nie cukru nie sypali, tylko na wozeczek bylo zbierane czy kolyske na oczepinach. A przyslowie mi sie spodobalo. Chyba nawet przestroge mielismy, bo Smiesznego Pana nery przed slubem strasznie bolaly, az sie ubzdryngolil piwem, bo mu kazali pic i wygrzewac sie w wannie. Az sie w koncu zgrzal doslownie hehe.
a pierscien jest z czerwonym koralem, tak jak chcialam
maj 7th, 2008 at 8:13 przed południem
Śmieszny Pan siedział w wannie i wysyłał smsy do przyszłej małżonki z prośbą o kolejne piwo