Obiad w stodole, wyprawa Lublinem po umeblowanie, parapetówka na Święto Pieczonego Ziemniaka

Lipiec13

Pojechaliśmy po meble na nowy dom. Panowie (Sławek, Marek, Śmieszny Tata) załadowali pełen Lublin mebli, pieców, kafli, lamp itp ze starego bobrowskiego domu i pojechali pyr pyr pyr a w nogi grzało im podczas podróży niemiłosiernie, bo Lubliny tak ponoć mają. Grzeją jak PKP, albo tramwaje.

Mamy zamiar umeblować świeżo pozyskanymi meblami dom skoszewski (najpierw musimy wypędzić z nich korniki) i wprowadzić się na święto pieczonego ziemniaka. Czyli wkrótce. Jak dobrze pójdzie. Jak nam doprowadzą gaz. I jak się nie rozwiedziemy wcześniej z powodu odmiennych gustów i opinii na temat: kolorów ścian, kabiny prysznicowej, kafelków w łazience i innych niezwykleistotnychkwestiibudowlanych.

Tymek pełza na całego – zaiwania jak Szewińska w latach świetności. Ma już całe cztery zęby – szparę na górze będzie miał jak Madonna ale ze 3 razy szerszą. Spodobało mu się robienie trąbki z języka albo stawianie go w poprzek.

pict0551.JPG

pict0552.JPG

Franek odpala Lublina:

pict0557.JPG

posted under budowa, ekskursje
2 Comments to

“Obiad w stodole, wyprawa Lublinem po umeblowanie, parapetówka na Święto Pieczonego Ziemniaka”

  1. On Lipiec 14th, 2008 at 2:33 pm Agnieszka Says:

    i ja tam byłam, herbę i koczkę piłam

  2. On Lipiec 22nd, 2008 at 8:17 am kasiula Says:

    Franek – urodzony kierowca, pełne skupienie nad pracą silnika

Email will not be published

Website example

Your Comment: