Okazuje się, że w Łodzi najlepiej z 10-miesięcznym dzieckiem czas spędza się gdzie? W “Komforcie”!
Śmieszny Pan i ja jesteśmy na etapie “tuż tuż przeprowadzka”. Oczywiście to jeszcze poootrwa. Tak już niestety jest z tymi budowlano-remontowymi sprawami. Że się ciągną jak flaki z olejem. Co pojadę zobaczyć stan budowy, to się ekscytuję, że tak dużo zrobione i tak fajnie wszystko wygląda i już się wprowadzamy, a tu znowu COŚ.
Tak czy inaczej, wczoraj zrobiliśmy wycieczkę do Komfortu - po raz trzeci chyba, żeby sfinalizować kwestię wykładzinową. Kwestia wykładzinowa występuje w strefie sypialnianej, tymkowej, gościnnej i pracowniczej. Z przeznaczonym na tę kwestię budżetem (dokładnie opracowaliśmy business case) wyruszyliśmy do Komfortu.
Tymek w Komforcie oszalał. Czołgał się nasz inwalida wojenny między dywanami ze swoim samochodzikiem “brum brum”. Latał tak po całym sklepie, aż się ludzie oglądali. Wybrudził się niemożliwie, a największy miał ubaw, jak go goniłam. Nawet pan sprzedawca mi uwagę zwrócił, że tu za czysto nie jest. Ale my się bakterii z Tymonkiem nie boimy! Dziecko po to jest, żeby było brudne.
P.S. Wykładzina u Tymka będzie dziecinna, taka z ulicami i domkami. Mnie się nie podoba, ale jak Tymek ją zobaczył w kąciku dziecinnym, to był zachwycony.