Zacznę od czapy:
Ostatnio Śmieszny Pan najczęściej wymawia słowo: “jaja”. W różnych konfiguracjach: “stalowe jaja, swędzące jaja, jaja z dziurką itp.” Nie wiem już co o tym myśleć hehe.
Ale wróćmy do tematu.
Smolik tak spontanicznie w czwartek się wydarzył tzn poszłam na jego koncert w ramach Vena Pepsi Music Festival. Decyzja w 5 min - jadę, Tymek odpłynał po kąpieli przy butli, bez mycia zębów (szlag!). Napaliłam się na muzykę na żywo, bo nie słyszałam takowej już ze sto lat albo i dłużej. I jeszcze czytałam w zapowiedziach, że 15 osób na scenie, rozbudowana sekcja dęta, wokaliści. Myślę: “Extra! Jadę!”
I tak: 15 osób rzeczywiście było, ale bryndza panie.. Nagłośnienie fatalne, już nie wiem, czy to wina nagłośnienia, czy akustyki tej hali, ale brzmiało to wszystko nieciekawie. Siedziałam na trybunach i skrycie ziewałam. A była nawet Mika! Kobitka ma świetny głos, ale to nie był jej dzień. “Who told you” zaczęła nieudolnie, przerwała i wchodziła jeszcze raz. W ogóle widać było, że się dziewczyna tego wieczoru męczy na scenie. Kasia, druga wokalistka dawała radę, ale nie porywała, Sqbass ma fajny głos, ale kończy utwory takim charakterystycznym “zaśpiewem” coś a la Axel Rose, tylko daje mniej wibracji haha. Jak raz tak skończył piosenkę, jakoś to przełknęłam, ale drugi raz i trzeci był śmieszny.
Za mną siedział taki starszy pan i na początku pytał osobę z którą przyszedł,”to jest ten Smolik, tak?” (śpiewał Sqbass). A potem na koniec koncertu znowu: “to kiedy w końcu będzie występował Smolik?”.
Załóżmy więc, że Smolika nie było.
W piątek zaliczyłam wyjazd firmowy. Zostawiłam dziecię w domu ze Śmiesznym Tatą - cały boży dzień. Dali radę, Tymcio przeżył i mamy nie zapomniał. A wyjazd udany, chyba pierwszy taki fajny, no i w dzień roboczy - duży plus! Mieliśmy mini spływ kajakowy Pilicą ze Spały do Inowłodza. Dwa razy wywalczyłyśmy z Wiolą srebro w wyścigach hehe. Matki górą!
A dzisiaj odbyło się grzybobranie w Skoszewach Starych.
Franek zbiera tylko prawdziwki:
Tymcio patrzy co się dzieje u sąsiada:
No to skończę ten wpis też od czapy: wczoraj widziałam fajny szyld: “Perfekt servis” na punkcie ksero.
październik 6th, 2008 at 2:06 po południu
a ja też che na grzyby….kurka wodna a wy to macie pod domem takie prawdziwe?
październik 6th, 2008 at 6:54 po południu
cieszę, się że jest nowy wpis, już się bałam,że działalność “blogowa” została zawieszona:)
październik 6th, 2008 at 9:51 po południu
działalność nie zawieszona, tylko taka leniwa trochę

a grzyby na działce są, a jakże! zapraszamy nioskę na grzybobranie