Drugi tydzień. Zapiski z życia na wiosce.

Listopad7

Tymcio eksploruje nowy teren:

- wchodzi i schodzi tyłem po schodach. Na hasło: “nie wolno samemu wchodzić po schodach! Tylko z mamą albo tatą” robi przebiegłą minę i zasuwa dalej.

- uwielbia przewalanki na sofie, która jakimś cudem dojechała na wioskę. Na tej sofie się nie siedzi. Można tylko leżeć. To taki rodzaj kanapy właśnie. Tymek robi niespodziewany rzut na plecki i tarza się po sztruksowym pokryciu. Liczę na to, że sofa wytrzyma chociaż z rok …

- codziennie zalicza przynajmniej jedną awarię, która kończy się płaczem, czerwonością na facjacie i ogólnym skwaszeniem na jakiś czas

- jeśli nie wchodzi właśnie po schodach, nie tarza się po kanapie, to na pewno siedzi na blacie kuchennym przy oknie i majstruje przy zlewie. Jak nic zostanie hydraulikiem

- entuzjastycznie reaguje na zegar, który wybija godziny. Pokazuje na niego palcem “bim, bom!” średnio raz na 5 min. Wtedy trzeba potwierdzić, że tak, to jest zegar, bim bom, tik tak

- przechodzi etap pokazywania wszystkiego paluchem. Wszystko musi być nazwane. Działa to mniej więcej tak:

paluch  – “Lampa”

paluch – “Słup”

paluch – “Balon”

paluch – “Samochód”

Śmieszny Pan i ja usiłujemy doprowadzić chałupę do stanu używalności. Jesteśmy lekko podłamani tym, jak szybko zasyfiamy przestrzenie. Dom rodziców zabałaganiliśmy niemiłosiernie w ciągu minionego roku, tak że aż musieliśmy się wyprowadzić. W nowym domu już panuje “lekki” nieład. Czy tą ułomność można jakoś leczyć??

Poza tym mieszka nam się nieźle. Do sklepu jeżdżę z Tymulą do Strykowa  – najbliższy samoobsługowy! Ludzi z okna nie widać, samochody nie jeżdżą, czasami samolot przeleci. Bażanty są. I jakiś pieso-kot wyjada resztki z obiadu, które wystawiamy na dwór. Raz zniknęły nawet razem z pojemnikiem. To jakiś inteligentny koto-pies!

posted under dom, dzieciństwo, tymek
4 Comments to

“Drugi tydzień. Zapiski z życia na wiosce.”

  1. On Listopad 7th, 2008 at 9:47 pm Agnieszka Says:

    co do czerwoności na facjacie, to taki okres awaryjny teraz. ale chwila moment się zakończy

  2. On Listopad 7th, 2008 at 10:00 pm Agnieszka Says:

    acha, jeszcze mi się coś przypomniało.

    Trzeba koniecznie zapamiętać, że Tymula jak zaczął wdrapywać się na kanapę, to pomagał sobie zębami. Zahaczał zębami o narzutę i piął się w górę. Super to wyglądało.

  3. On Listopad 11th, 2008 at 2:50 pm Amparo Says:

    Ha, Strykow rulerz!! Czy chodzicie to tego samoobslugowego przy placu koscielnym, gdzie nie wiadomo ktora kolejka do czego? Ja tam za najlepszy sklep uznaje rzeznika – kolejka na 5 osob zostaje obsluzona w pol godziny, bo trzeba z kazdym pogadac.

  4. On Listopad 11th, 2008 at 11:40 pm Justyna Says:

    u rzeznika jeszcze nie bylam, a samoobslugowy to wlasnie ten, o ktorym piszesz!

Email will not be published

Website example

Your Comment: