Masakryczny tydzień
Masakryczny tydzień rozpoczął się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Franula z gorączką 38,8 przepłakał pół nocy. Przeciwgorączkowe działały chwilę i znowu gorączka w górę. Zasmarkany, nie może oddychać, nie może spać. Lekarka dała antybiotyk bo innego wyjścia nie było. Trochę mu się polepszyło ale zaczął kaszleć i co drugą noc budzić się i płakać strasznie, bo zmęczony a tu spać nie da rady z nosem zatkanym. Najgorsza noc środowa skończyła się tak, że Franek spał u mnie na rękach i nie było mowy, żeby go odłożyć do łóżeczka.
Dzisiaj ostatni antybiotyk i kontrol u doktórki. Dni są ok. Franula czuje się całkiem całkiem i chce się bawić w chowanego (chowa się za drzwiami i krzyczy ‘MA-MA!, co oznacza, że mam go szukać). Jest strasznie zadowolony, że posiłki jemy teraz razem przy stole (Bartłomiej na chorobowym). Rozumie już wszystko i chce, żeby mu codziennie gotować makaron.
Jeszcze zdjęcie z kuzynem:
Franczesko to prawdziwy makaroniarz!
prawdziwy
makaron najlepiej świderki i bez żadnych dodatków bo tylko smak psują
Cześć,
Bardzo ciekawy blog.
Będę wpadał tu częściej prześle również link do znajomych
Pozdrawiam,