Siedemnasty miesiąc Franka charakteryzował się poszerzaniem słownictwa. I tak:
- wszystko może być określone mianem ‘dada’ -począwszy od taty, przez dziadka a skończywszy na latarniach ulicznych
- księżyc to ‘diiiś’
- zegar to ‘ki-ta’(dzisiaj w kolejce do kasy w karfurze Franek kilkanaście razy głośno oznajmił ‘ki-ta’, bo akurat staliśmy naprzeciw zegara)
- pupa to ‘pupa’
- puma to ‘pupa’
- jeśli coś jest czyste, bądź sprzątane to ‘pupa’ (zapamiętał z przewijania, że pupa będzie czysta)
- dzwonek to ‘dińdiń’
- pojedźmy do babci to ‘baba brrbrbrrrr’
- pojedźmy do dziadka to ‘dziada brbrbrbbrrrrr’
- Justa to ‘la-la’
- jajko to ‘ja-ja’
Ogólnie rzecz ujmując jest już o czym pogadać. Należy zadawać pytania ogólne (tzw. YES/NO questions) i wtedy nie ma problemu z komunikacją. Na pytania szczegółowe jeszcze za wcześnie. Ale przynajmniej wiadomo, że Franek nie chce kaszki tylko parówkę i jajo.
Zdjęcia 17 miesiąc TUTAJ
listopad 15th, 2008 at 12:46 przed południem
Franek juz kumaty jak nie wiem co. Lala potwierdza.
A na tym zdjeciu to ani Tymula ani Franula nie wygladaja jak oni. Tymek ma mine cwiercinteligenta, a Franula jakis spuchniety. Oni w rzeczywistosci prezentuja sie o niebo lepiej hehe
listopad 18th, 2008 at 11:24 po południu
Jasne, ze parowe i jajo. A czego innego mlody mezczyzna moze chciec? HYHYYYYYY… ale sobie pozartowalam.