Burzyńska Justyna i Burzyńska Agnieszka

Bajka z Jezuskiem

Grudzień27

Dobranocki w telewizji są bardzo religijne. W święta obowiązkowo o tematyce biblijnej. Franek pyta jaka będzie bajka. Bartłomiej odpowiada, że z Jezuskiem. A Franek na to: ‘Aaaa, z Józkiem…’

Dzisiaj nieopatrznie zostawiłam cienie do powiek w zasięgu ręki dwulatka. Franek pięknie się wymalował, patrzy do lustra i mówi: ‘No, całkiem nieźle…’

Maruda jest trochę. Idą mu trzonowce, niechętnie je, paluchy w buzi. I chyba całe świąteczne zamieszanie musi trochę odreagować.

Święty Mikołaj wylądował na dachu tak jak przypuszczał, prezentów przyniósł mnóstwo całe. Chłopaki oszaleli ze szczęścia.

3_obrazek40

posted under franek | No Comments »

Santa

Grudzień21

Codziennie rano Franek pyta o Mikołaja. Budzi się i chce sprawdzać czy już przyjechał. Opowiada, że Mikołaj wyląduje u nas na dachu i wejdzie kominem. I jest dużo śniegu na dachu ale da radę.

Ostatnie odzywki:

1. ‘Diba bierze się do roboty!’ – przy robieniu ogniska na dywanie z xerówek pracowych i łańcuchów na choinkę

2.’O, Mikołaje spinają się’ (wspinają)

3. ‘Upadł śrubonkręnt nieszczęśliwie’

posted under franek | No Comments »

Może liska?

Grudzień18

Ja się zakochałam. Szanowna Siostro, myślę że Frankowi na krtań by się przydał. Ponosi trochę i ciotce odda :)

http://www.celapiu.pl

foks1

foksmalinowy

foksik

Chciałam również dodać, że Tidichadzik dzisiaj poprosił mnie o: “flufladę” – jego ulubione zabawki to dwie szufladki z kuchennej szafki z różnymi pierdołami. Rozrzuca to wszystko w łazience i buduje. Jak chcę mu pomóc, to mówi: “mama, nie dotykaj, to nie jest dla dzieci, to dla tidika”.

posted under fatałaszki | 1 Comment »

Zapalenie krtani – odsłona druga

Grudzień15

Franek chory. Znowu zapalenie krtani. W niedzielę w nocy taki kaszel go złapał, że już mieliśmy po pogotowie dzwonić. Ale nawilżacz na full, temperatura w pokoju spadła i się uspokoiło. Noc nieprzespana, cały czas wsłuchiwałam się czy oddech świszczący czy normalny. Bo jak świszczący tzn że może dostać duszności. W takim wypadku należy dziecko zawinąć w kołdrę i wystawić przez okno na mróz.

Całe szczęście, że już lepiej trochę dzięki inhalacjom. Syropy wypluwa, nie chce i już. Pomimo próśb, gróźb, prób karmienia wszelkich zabawek, przytulanek i siebie syropami. Z zaskoczenia nie da rady, z tłumaczeniem nie da rady. Przekupny to Franek nie jest, więc nie ma szans na ‘dostaniesz kawałek czekolady jak wypijesz syrop’.

Niech już lato będzie.

posted under choroby | 8 Comments »

Porażka

Grudzień14

W piątek po spaniu, zostałąm sama z chłopakami. Tymcio niestety jeszcze rozespany. Franula już wyspany. TataMaciek pojechał, Tymcio w płacz ‘do mamy do mamy’. To ja Tymcia na ręce i tłumaczę i gadam i wymyślam. Franula zdezorientowany, podkówka i też zaczyna płakać. To Tymcio głośniej, bo Franek płacze. No to bajeczka. Siadają usmarkani i oglądają durnego misia paddingtona. Po bajeczce Tymcio się wkurza i uderza Franka. Franek w płacz, Tymek w płacz. To zabieram ich na górę, może tam będzie lepiej. Jest lepiej przez jakieś 2 minuty. Tymula ‘do Jusztinkiiiii!’. Samochodziki nie, książka tak ale przez 2 minuty, klocki nie, układanki nie, kręgle nie, kredki nie, jedzenie nie, picie nie. Może trzeba zostawić na 20 sekund. Nie. To na dwór. Upłakani, opatuleni, na dwór. Spokój. Bawią się, biegają, piszczą. Ale ciemnica, nic nie widać, brama u Lebiedowiczów otwarta, psy jakieś wyją, Szarusia ani śladu. Więc zabieram do domu, bo się boję. Tymek w ryk, płacz przeraźliwy, uderza Franulę, Franula w płacz i siku w majtki. Szukam majtek jednocześnie próbując zadzwonić po posiłki. Noo to może cukiereczka. Tak, pomaga. Cisza, spokój. Za parę minut Tymek wypluwa cukierka: ‘Tidi nie lubi. Do Jusztinkiiiii!’ Jusztinka wchodzi i towarzystwo się uspokaja.

Jakby ktoś chciał swoje dziecko ze mną zostawić na parę godzin, to zapraszam.

posted under rozmaitosci | 3 Comments »
« Older Entries