Diba Diba
Franula coraz więcej jest w stanie przekazać. Zaczyna porozumiewać się zdaniami wielokrotnie złożonymi. W sobotę poprosiłam go, żeby obudził Bartłomieja, bo śniadanie gotowe i jajecznica wystygnie. Franek poleciał do sypialni i prosto w ucho Bartłomieja wykrzyczał: ‘DEDAAAAAAAAAA, am, am, bul, bul, jajajajaja’.
Ostatnio też ujawniły się lęki Franuli:
Lęk nr 1 – kurczaczki wielkanocne – muszą być zakryte, schowane i w pudełku
Lęk nr 2 – plastikowy kurczak pieczony – wyrzucony do kosza
Lęk nr 3 – samochodzik straż pożarna – też musiał wylądować w koszu
Ulubione zajęcia:
Zajęcie nr 1 – odkurzanie odkurzaczem samochodowym (ja w tym czasie też muszę odkurzać odkurzaczem dużym)
Zajęcie nr 2 – przekładanie spagetti do puszki
Zajęcie nr 3 – pieczenie chleba – wsypywanie składników, ważenie, obserwowanie jak się ciasto zagniata
Zajęcie nr 3 – mi mi mi mi – czyli samolocik na rękach Taty Bartłomieja (bicepsy prawie jak Pudzian)
No i Franula teraz niestety chory. Zapalenie oskrzeli i płuc. kurde.
widzę ze mój krzesniak drobiu nie toleruje
no ma taką małą ornitofobię