Zaraza na wiosce panie
Strefa rażenia na wiosce trwa już od tygodnia. Ja na zwolnieniu, Tymek rzęzi jak mała lokomotywa, Śmieszny Pan trąbi w chusteczki, które później rozrzuca po całej chałupie. Poradnię strykowską odwiedzamy regularnie, bo Tymciowi zamiast lepiej, jest coraz gorzej. Zaczęło się od gluta a teraz to już zapalenie oskrzeli.
Jakieś delikatniusie te nasze chłopaki Szanowna Siostro, Franula zastrzyki co dopiero miał, a Tymula dzisiaj dostał oprócz nowego antybiotyku, inhalacje. Inhalacja u 16-miesięcznego koleżki wygląda następująco: sadza się delikwenta przed komputerem, gdzie właśnie leci Krecik, który przyjmuje poród (świetny odcinek, królica rodzi bliźniaki, wszystko bardzo realistyczne, nie kapusta czy bocian czy inne bujdy), włącza się inhalator, który buczy niemożliwie i zakłada maskę (mini maska gazowa) na nos i buzię delikwenta. Nie muszę dodawać, że całe 10 minut Tymcio ryczy w niebogłosy (tyle trwa zabieg inhalacji). Bardzo przyjemne doznanie.
Poza tym medal dla tych rodziców, którzy potrafią namówić roczniaka na połknięcie gorzkiego lekarstwa.
My nie potrafimy

Siostry! Z każdym wpisem uwielbiam Was bardziej
Porod krolicy powala!