Łikend
Luty24
No wreszcie się towarzystwo wychorowało i mogło się spotkać, żeby poszaleć. Spotkanie po trzech tygodniach wyglądało tak, że najpierw Franek trochę nie poznał Tymka (urósł bardzo i zrobił się prawie dorosły) a Tymek rozszalał się na maksa. Tańczył i śpiewał i biegał z radości. W sobotę odwiedził nas Śląsk i chłopaki jeszcze bardziej były zadowolone. ‘Babka Zonia’ i Nina prześcigały się w pomysłach na wspólne zabawy. Franek szczęśliwy, że Tidi ehehehe neee (Tymcio już nie kaszle) i pomocny w inhalacjach (podtykał Tymkowi rurę inhalacyjną pod nos i na brzuch). Łikend zdecydowanie udany. MatkaSchiza nawet imrezę pracową zaliczyła a Tata Bartłomiej z kolegami wyjazd krajoznawczy:
a tu koledzy:
to znaczy że Bartek w końcu z tej jaskini wrócił, hehe