Dentysta Sadysta
Kwiecień6
Pierwszy raz w życiu u dentysty. Najpierw Franek chciał mnie wyprowadzić z poczekalni na schody. Chyba już spryciula coś przeczuwał. Udało się go zainteresować książkami i starą oponą, którą było widać przez okno. Potem, już w gabinecie, był bardzo nieufny ale zęby pokazał i poobserwował fotel i różne dentystyczne różności. Następnie, czyli po pięciu minutach chciał już wyjść. Szybka akcja – lakierowanie zębów i 1min płaczu. No niestety, a tak się starałam, żeby nie było traumy dentystycznej. Dentystka też się bardzo starała. I prawie, prawie. Ale chwila moment i już na schodach uśmiechy i chichoty bo drabina powieszona na ścianie.
a tu pełnia szczęścia (czyli pielucha i smoczulo):
o kurcze, gratulacje dla Franuli, ze przetrwal dentyste.
Tymcio tez musi isc, bo inaczej prochnica go dopadnie