Dzisiaj byliśmy na wojnie, prawie
Czołem. To ja, Śmieszny Tata.
Dzisiaj wybraliśmy się z chłopakami na targi Bazar Moto Weteran (ja się znam tyle na motoryzacji co jestem weteranem, ale zagadnienie bazaru jest mi bardzo bliskie). Zrobiliśmy męską wycieczkę w składzie Diba, Tidik, Bartek i Maciek. Miały być stare samochody, a okazało się, że samochodów nie było wcale. Były za to motory i stoiska grup inscenizacyjnych, czyli tych co przebierają się za jakiś oddział z jakiejś wojny i sobie udają.
Chłopakom kupiliśmy po GRANACIE. Tata mój mówi, że to granat ofensywny i jak by się taki granat u dziadka Sławka w łazience zdetonowało to szybciej by płytki skuł pod nowy brodzik (z hydromasażem nomen omen, fiu fiu).
Ja, chcąc się pochwalić przed Justyną jaki to fajny zakup zrobiliśmy wysłałem Tymka z granatem do Justyny. Tymek podchodzi, pokazuje i mówi: “Mama, arbuz”.
Dzwoni Tymkowi, w jakimś owocowym kościele, ale nie wiadomo w jakim.
