Bal karnawałowy
Luty15
W niedzielę byliśmy na balu. Dwa dni chłopaki przeżywali, że idą na bal. I że muszą być nietoperzami. I że będzie fajna zabawa. Skrzydła nietoperzowe udało się kupić w ostatniej chwili. Mazaki do twarzy gotowe. Nasze przebrania gotowe. A na balu:
1. obydwaj kategorycznie odmówili założenia skrzydeł
2. Franek nie bardzo chciał malować twarz, sam namalował sobie tylko kropki na polikach
3. Tymciowi się nie podobało. Siedział u mamy Jusztinki na kolanach
4. Franek siedział pod ścianą i obserwował jak panie opiekunki próbowały zapanować na tłumem dwulatków, które nie miały ochoty stanąć w szeregu i bawić się w pociąg.
No i po balu…


grunt , że rodzice dobrze się bawili:)
Hahahahaha!
DD