Franek poranny

Maj19

Franek ma taki zwyczaj, że jak się tylko obudzi, to musi wygłosić jakiś monolog. Z przejęciem i wieloma detalami i wieloma wątkami. Czasami spójny i logiczny. Czasami ‘od czapy’. Oto zdania rozpoczynające owe monologi (zebrane z kilku dni):

  1. ‘Idziemy na dwór z gołymi nogami? Jak nie założę skarpetów, to piesek pójdzie ze mną i …..’
  2. ‘Jak będę duży, to będę sam jeździć na wyciągu.’
  3. ‘Ach, pachnie cudownie tutaj coś.’
  4. ‘Ej, ej, ej chyba znowu śnił mi się króliczek ten biały.’

Wczoraj po kąpieli Franek nie bardzo chciał się położyć. Monologował o małym zoo. Więc ja mówię: ‘Franek, połóż się już, późno już.’ A Franek na to: ‘Nie mogę, myślę o zebrach i dinozaurach.’

Ostatnio bawimy się w sklep owoce-warzywa. Franek układa towar na ladzie z pudełek i sprzedaje. Wszystko kosztuje 25zł. Jedno jabłko – 25zł, jedna marchewka – 25zł. Ma chłopak głowę do interesów. Jak już wszystko mi sprzeda (a odbywa się to mniej więcej tak: ‘Poproszę dwa jabłka.’ ‘Proszę, ale potrzebujesz jeszcze pomidory i marchewkę i rzodkiewki’. Franek pakuje towar do torebek prezentowych.), to potem wszystko wysypuje z torebek bo jest dostawa. I tak w kółko.

posted under franek

Email will not be published

Website example

Your Comment: