Oj rozkręca się impreza. Każdy już bierze nifuroksazyd. Właśnie zarzuciłem sobie na kolację 3 tableteczki. Mam nadzieję, że dadzą mi kopa, który pozwoli popracować conajmniej do 23. Bartolomeo obecnie jest dealerem i rozwozi nifuroksazyd po domach. Jako gratis dorzuca jeszcze Loperamid, gdzie na dołączonym skrawku papieru (tzw. ulotka) jest napisane, że zwiększa napięcie zwieracza odbytu. Każdy bierze nifuroksazyd jak może. Dorośli biorą piguły, a maluszkom wstrzykiwany jest szczykawką, albo poprzez oszukaństwo dodawany do zupek. A miałem jechać jutro do Warszawy, ale jest obawa, że już w Koluszkach z przedziału będzie się wylewało.
Archive for the ‘brzuch’
Mitch & Mitch & Nifuroksazyd
Wiekopomna chwila nastapiła wczoraj. Razem ze Śmiesznym Tatą wyszliśmy RAZEM na miasto bez Tymka w godzinach wieczornych. Z okazji koncertu Mitch&Mitch z okazji Fotofestiwalu z okazji przyjazdu Kasi i Szymona
Koncert śmieszny jak nie wiem co. Brygada jak z kreskówki, 5 koleżków - Mitch, Serious Mitch, Homitch, Mitch i jeszcze Mitch hehe. Grają muzykę skoczną i nieco fałszywą, co tylko dodaje jej uroku. Homitch na przykład - perkusista udziela się “wokalnie” w romantycznej balladzie i gra dupą na organkach - dosłownie!. Serious Mitch wygrawa bitwę na solo stopą z drugim Mitchem. Któryś Mitch to wykapany młody Grechuta, główny Mitch wokalista posiada pięęękne bokobrody, a Homitch ma fajny rozlatany wzrok jak bębni. Ogólnie niezły ubaw. Polecam!
Ale dzisiaj już mniej zabawnie się zrobiło, bo Tymko ciągle nie wrócił do formy, brzuszek go boli i dzisiaj nasza pani doktor powiedziała, że to chyba infekcja jakaś. W poniedziałek na badania i bierzemy nifuroksazyd. Fuj
wspominki brzuchowe
Zebralo mi sie na wspominki brzuchowe. Ale bylam wielka. 74 kilo. To jest to! I podwojny podbrodek.
Wiecej zdjec brzuchowych - brzuch
W zastępstwie za małżonkę Justynę.
Dzień dobry. To ja. Smieszny Pan. Justyna poszła rodzić i nawet mi kanapek nie zrobiła. Dzisiaj kazała przekazać, że:
Melduję posłusznie, że jeszcze jestem w jednym kawałku. I wyglądam mniej więcej tak:

Tyle, że siedzę już w szpitalu i doczekać się nie mogę, aż Tymcio wyjdzie w końcu na świat.
W pokoju mam dwie - już- matki: jedna rodzi bliźniaki- chłopaki, druga nie wie jeszcze co. Jedna ma chyba z 15 lat i już dwuletnią córkę. Dzwoni do niej co chwila mąż - dzwonek w komórce: “jesteś szalona” - i gadają godzinami, o dziecku, seksie, giełdzie samochodowej i wizytach znajomych.
Potem oglądamy tv, ja nie wpływam na wybór programów, bo nie znam się na tv. Oglądałam już “świadka koronnego”, “jak oni śpiewają”, serial o miłości na polsacie i “american pie” - czyli humor seksualno-fekalny.
To tyle od szanownej małżonki.
Mogę dodać coś od siebie: Rozmowy kobit w szpitalu wyglądają mniej więcej tak: “Ty, coś mi się tam sączy… ale ja nie wiem. Spodnie mam mokre i idę do położnej i pytam czy to wody, a ona, że to śluz…” no mniej więcej tak to wygląda. Kobity w szlafrokach w kolorach: sprany niebieski, sprany różowy i sprany żółty snują się po korytarzu, a konkretniej na trasie łazienka-pokój. Na piętrze hałaśliwie jak we fabryce. Zawsze któraś ma podłączone KTG i na cały korytarz słychać jak wali serducho jej maluchowi albo maluszce. A ja siedzę sam we domu. Wczoraj było mi wyjątkowo smutno, bo nie było internetu. Dzisiaj jak widać internet jest i jest mi mniej smutno. Czekam na szanowną małżonkę wraz z potomkiem. Odkurzyłem nawet.
szanowna siostra
Justyna w Madurowiczu. Czekamy na Tymona.
Preludium do porodu
Dzisiaj wieczorem odbyło się małe preludium do porodu.
Brzuch bolał, ruszać się trudno, oddycham jak połamana, “w brzuch”. Śmieszny Pan kończy plakat, ale się lekko niepokoi, czy zdąży hyhy. Ja się nie orientuję, kiedy skurcz się zaczyna a kiedy kończy, wydaje mi się, że trwa non stop parę godzin. Wiem, że to niemożliwe.
Najwygodniej mi jak siedzę.
Mała konsternacja, jedziemy do szpitala, czy nie?
Śmieszny Pan szykuje mi majty i spodnie i sam się ubiera, ale postanawiamy, że trochę jeszcze poczekamy i zobaczymy, jak się będzie rozwijać akcja.
Brzuch się uspokaja koło 1.00, rozluźnia i zasypia. Ja też.
Mury rosną, brzuch też

Więcej obrazków z budowy tutaj
Brzuch tańczył na weselu
Mój ośmiomiesięczny brzuch potańczył w miniony weekend na weselu Kasi i Trixiego:

Zmęczył się trochę:

Aha i świeże wieści od lekarza: ciąży na pewno nie przenoszę, mam się oszczędzać, nie biegać, polegiwać i postarać się jeszcze z 4 tygodnie chłopaka w brzuchu potrzymać.
A Tymek szaleje - w nocy szczególnie - wypręża się, rozpycha i matce spać nie daje!
Akcja w laboratorium
Dzisiaj rano byłam zmuszona wstać o 7 !
Pojechałam do laboratorium zrobić badania krwi i takie tam (toxo, glukoza). Dotarłam tam jeszcze przed otwarciem rejestracji no i oczywiście jak to w przychodniach, parę osób już przede mną było. Usiadłam grzecznie i czekam na swoją kolejkę. A tu przychodzą takie dwie, Doda i jej matka i ruszają do okienka, nie oglądając się na nikogo. Pierwsze opłaciły sobie badania, bo pech chciał, że okienko właśnie się otworzyło.
W kolejce zawrzało: “Panie ostatnie przyszły! To panie ostatnie wejdą!”
“Tu w ciąży kobieta nawet jest i czeka (- to o mnie hehe), a panie bez kolejki!”
“Proszę wejść teraz! Teraz pani wchodzi” - i mnie delegują do wejścia.
No to co było robić, musiałam stanąć na wysokości zadania i wejść przed tupeciarą o aparycji elektrody- dody.
Z brzuchem teraz wszystko można załatwić bez kolejki. Załatwić komuś coś? Prawo jazdy?
Paszport? ZUS? Kredyt?





