Październik27
Maria Peszek bezwstydnie wystąpiła w miniony czwartek w Łodzi. Jako Maria-Awaria. Pamiętam jej koncert po pierwszej płycie - ludzi nie było za dużo, teraz sala wypełniona po brzegi. Maryśka najbardziej podobała mi się w piosence-manifeście- ”Ciało” -wskoczyła w pióropusz i z indiańskimi okrzykami wymalowana rytualnie farbą do ciała szalała po scenie. W występach na żywo bardzo pomaga jej warsztat aktorski, umie na sobie skupić uwagę i nie nudzi. Występ jest przemyślany i fajnie się go słucha i ogląda. Koncert udany!
W piątek natomiast Tymula spakował swoje zabawki do walizki po ciotce byłych sąsiadów Śmiesznego Taty z Zamościa, która przyjechała aż ze Szwajcarii ponoć, tzn ta walizka (o ile czegoś nie pokręciłam). Ja spakowałam niezbędne rzeczy w miliard reklamóweczek jak to mam w zwyczaju i wyjechaliśmy rozpocząć nową erę. Erę skoszewską.
Sajgon mamy tam totalny. Chyba będziemy sprzątać aż do gwiazdki. Mebli brak, ale spać jest gdzie, ugotować i umyć się też. Pierwszej nocy śniła mi się jakaś luźna rozmowa w moim środowisku pracy hehe, ale nie umiem sobie przypomnieć szczegółów ani osób, które w niej uczestniczyły.
Dzisiaj natomiast obudziliśmy się z Tymoncjem o wschodzie słońca, który piękny był wielce (w tej różowej poświacie słup wysokiego napięcia prezentuje się naprawdę dostojnie). Tymoncjusz zlany po gaciach i głodny.
A za oknem – tęcza!
Październik26
Państwo Justa i Śmieszny Tata wraz z potomkiem Tymonem przeprowadzili się do Starych Skoszew. Internet tam działa cieniutko, więc na wpis przeprowadzkowy od Justy trzeba będzie chwilę poczekać.Ogólnie są obydwoje lekko zakręceni, bo tam cały czas trzeba pierdyliard różnych rzeczy robić (mycie okien, montaż okapu, ogarnięcie rozumem i okiem wszystkich toreb i pudeł z rzeczami niezbędnymi do życia). Tymciula natomiast jest zachwycony. Przestrzeń, dużo podłogi do raczkowania po.
Lipiec13
Pojechaliśmy po meble na nowy dom. Panowie (Sławek, Marek, Śmieszny Tata) załadowali pełen Lublin mebli, pieców, kafli, lamp itp ze starego bobrowskiego domu i pojechali pyr pyr pyr a w nogi grzało im podczas podróży niemiłosiernie, bo Lubliny tak ponoć mają. Grzeją jak PKP, albo tramwaje.
Mamy zamiar umeblować świeżo pozyskanymi meblami dom skoszewski (najpierw musimy wypędzić z nich korniki) i wprowadzić się na święto pieczonego ziemniaka. Czyli wkrótce. Jak dobrze pójdzie. Jak nam doprowadzą gaz. I jak się nie rozwiedziemy wcześniej z powodu odmiennych gustów i opinii na temat: kolorów ścian, kabiny prysznicowej, kafelków w łazience i innych niezwykleistotnychkwestiibudowlanych.
Tymek pełza na całego – zaiwania jak Szewińska w latach świetności. Ma już całe cztery zęby – szparę na górze będzie miał jak Madonna ale ze 3 razy szerszą. Spodobało mu się robienie trąbki z języka albo stawianie go w poprzek.


Franek odpala Lublina:

Wrzesień22

Więcej obrazków z budowy tutaj
Sierpień12
Śmieszny Pan zachwycony budową. Uzasadnił mi wczoraj dlaczego:
“Bo na budowie się ku*wa buduje.”
I można się taplać w betonie:
