Grudzień15
Franek chory. Znowu zapalenie krtani. W niedzielę w nocy taki kaszel go złapał, że już mieliśmy po pogotowie dzwonić. Ale nawilżacz na full, temperatura w pokoju spadła i się uspokoiło. Noc nieprzespana, cały czas wsłuchiwałam się czy oddech świszczący czy normalny. Bo jak świszczący tzn że może dostać duszności. W takim wypadku należy dziecko zawinąć w kołdrę i wystawić przez okno na mróz.
Całe szczęście, że już lepiej trochę dzięki inhalacjom. Syropy wypluwa, nie chce i już. Pomimo próśb, gróźb, prób karmienia wszelkich zabawek, przytulanek i siebie syropami. Z zaskoczenia nie da rady, z tłumaczeniem nie da rady. Przekupny to Franek nie jest, więc nie ma szans na ‘dostaniesz kawałek czekolady jak wypijesz syrop’.
Niech już lato będzie.
Luty12
Franek już po chorobie. Niestety skończyło się na zastrzykach w pupę. Pięć dni, rano i wieczorem. Przychodziły pielęgniarki i za każdym razem Franek bardziej się darł. Już zapomniał ale przez dwa dni na dźwięk domofonu pytał:’Mama, mama, pupa, pupa?’. We wtorek doktórka osłuchała Franulę i stwierdziła, że chłopak zdrowy jak ryba. I że wyjątkowo spokojny.(akurat! po powrocie do domu musiał odreagować te zastrzyki i wizytę w poradni i zrobił totalną rozpierduchę w sypialni, ja tylko łapałam rzeczy fruwające po całym pokoju. Ale uspokoiła go ta akcja i zasnął bidula na trzy godziny)
Apel do Tymcia: ‘Chłopie, zdrowiej, bo Franek mnie codziennie pyta kiedy Tidi BrumBrum?’ I jak pije sok lub herbatę to upewnia się, że Tidi też pije.
Ostatnie wypowiedzi bardziej złożone:
- Baba Ania tuptup? – czy Babcia Ania poszła do pracy?
- Dada aaaa?(paluch wskazuje na lampę) – czy tata naprawił lampę?
- Deda baaaa(paluch na okno) -Dziadek rzucił śnieżką w okno
- Lala lala szszszsz – trzeba wykąpać lalkę
Jeszcze tak od czapy chciałam dodać, że fatalnie przetłumaczono tytuł filmu Revolutionary Road (Droga do szczęścia) i że ona go kochała, a nie tak, jak krytycy piszą i mówią, że to film o kobiecie, któa nie kochała swojego męża.
to tyle
Luty11
Strefa rażenia na wiosce trwa już od tygodnia. Ja na zwolnieniu, Tymek rzęzi jak mała lokomotywa, Śmieszny Pan trąbi w chusteczki, które później rozrzuca po całej chałupie. Poradnię strykowską odwiedzamy regularnie, bo Tymciowi zamiast lepiej, jest coraz gorzej. Zaczęło się od gluta a teraz to już zapalenie oskrzeli.
Jakieś delikatniusie te nasze chłopaki Szanowna Siostro, Franula zastrzyki co dopiero miał, a Tymula dzisiaj dostał oprócz nowego antybiotyku, inhalacje. Inhalacja u 16-miesięcznego koleżki wygląda następująco: sadza się delikwenta przed komputerem, gdzie właśnie leci Krecik, który przyjmuje poród (świetny odcinek, królica rodzi bliźniaki, wszystko bardzo realistyczne, nie kapusta czy bocian czy inne bujdy), włącza się inhalator, który buczy niemożliwie i zakłada maskę (mini maska gazowa) na nos i buzię delikwenta. Nie muszę dodawać, że całe 10 minut Tymcio ryczy w niebogłosy (tyle trwa zabieg inhalacji). Bardzo przyjemne doznanie.
Poza tym medal dla tych rodziców, którzy potrafią namówić roczniaka na połknięcie gorzkiego lekarstwa.
My nie potrafimy

Styczeń17

Tak to u nas wygląda już od godziny 20. Justyna regularnie co dnia kładzie się z Tymkiem spać o 20:00. Nawet pogody na jedynce nie zdąrzą pokazać, a ona już śpi. Budzi się przeważnie międzi 23:30, a 0:30. Wstaje, jak zombie przemieszcza się do łazienki, myje zęby, wraca do łóżka. conieco zdejmuje i kładzie się już we wcześniej nagrzane i umoszczone miejsce. u niej to już tradycja.
Listopad21
Wczorajsza poranna rozmowa Śmiesznego Taty z dziadkiem Jankiem (to ten od “panie, jest taka sytuacja, jest taka rzecz”)
“Co tam słychać?” – pyta dziadek
“No wiesz dziadek, mamy awarię pieca, zimno w domu, Tymek chory, Justyna też, właśnie wpadliśmy w poślizg na drodze, stanęliśmy w poprzek i o mało co nie ściągnęło nas na pole, ale jakoś cudem wyjechaliśmy.”
“No to jak u was wszystko w porządku to na razie!”