Listopad21
Wczorajsza poranna rozmowa Śmiesznego Taty z dziadkiem Jankiem (to ten od “panie, jest taka sytuacja, jest taka rzecz”)
“Co tam słychać?” – pyta dziadek
“No wiesz dziadek, mamy awarię pieca, zimno w domu, Tymek chory, Justyna też, właśnie wpadliśmy w poślizg na drodze, stanęliśmy w poprzek i o mało co nie ściągnęło nas na pole, ale jakoś cudem wyjechaliśmy.”
“No to jak u was wszystko w porządku to na razie!”
Listopad7
Doktórka powiedziała, że powoli wychodzimy ze wstrętnego choróbska. Tfu tfu na psa urok. Teraz tylko Eurespal i radzenie sobie z gilem do pasa i będzie git. Kto wie, może nawet uda się odwiedzić Tymulę na wiosce. A to bardzo wskazane, bo Franek jak widzi Tymka na zdjęciach, to mówi ‘Tidi chrrrrrrrrrrrr ciiiiiii’(w tłumaczeniu “Tymcio śpi”) a potem jeszcze “Baba brumbrummmbrrrum”(w tłumaczeniu “Pojedźmy do Baby”)
Listopad7
Masakryczny tydzień rozpoczął się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Franula z gorączką 38,8 przepłakał pół nocy. Przeciwgorączkowe działały chwilę i znowu gorączka w górę. Zasmarkany, nie może oddychać, nie może spać. Lekarka dała antybiotyk bo innego wyjścia nie było. Trochę mu się polepszyło ale zaczął kaszleć i co drugą noc budzić się i płakać strasznie, bo zmęczony a tu spać nie da rady z nosem zatkanym. Najgorsza noc środowa skończyła się tak, że Franek spał u mnie na rękach i nie było mowy, żeby go odłożyć do łóżeczka.
Dzisiaj ostatni antybiotyk i kontrol u doktórki. Dni są ok. Franula czuje się całkiem całkiem i chce się bawić w chowanego (chowa się za drzwiami i krzyczy ‘MA-MA!, co oznacza, że mam go szukać). Jest strasznie zadowolony, że posiłki jemy teraz razem przy stole (Bartłomiej na chorobowym). Rozumie już wszystko i chce, żeby mu codziennie gotować makaron.
Jeszcze zdjęcie z kuzynem:

Listopad1
Franek jest mistrzem w powtarzaniu. Gdy siostra szanowna z kuchni zakrzyknęła “Kto chce herbatę?”, ja podniosłam rękę i gromko krzyknęłam JA!, w ułamek sekundy Franek zrobił to samo, co bardzo go rozbawiło i jeszcze przez parę minut to powtarzał i chichotał.
Niestety teraz nastały ciężkie czasy dla Franuli, gdyż okazało się, że bidula ma zapalenie stawu biodrowego(prawa noga) i że nie wolno mu chodzić. Niech ktoś spróbuje wytłumaczyć Franuli (pseudonim Szatan), że trzeba cały dzień siedzieć bądź leżeć bądź być noszonym na rękach. I tak od kilku dni nosimy Franka na rękach, oglądamy różne bajeczki na youtube, oglądamy książki, zdjęcia, budujemy z klocków, jeździmy na spacery w wózku. Jeszcze pozostają przejażdżki samochodem i to tyle. We wtorek kontrol u lekarki i się okaże co dalej.
Maj19
Oj rozkręca się impreza. Każdy już bierze nifuroksazyd. Właśnie zarzuciłem sobie na kolację 3 tableteczki. Mam nadzieję, że dadzą mi kopa, który pozwoli popracować conajmniej do 23. Bartolomeo obecnie jest dealerem i rozwozi nifuroksazyd po domach. Jako gratis dorzuca jeszcze Loperamid, gdzie na dołączonym skrawku papieru (tzw. ulotka) jest napisane, że zwiększa napięcie zwieracza odbytu. Każdy bierze nifuroksazyd jak może. Dorośli biorą piguły, a maluszkom wstrzykiwany jest szczykawką, albo poprzez oszukaństwo dodawany do zupek. A miałem jechać jutro do Warszawy, ale jest obawa, że już w Koluszkach z przedziału będzie się wylewało.