Archive for the ‘ciąża’


Wizyta

W dniu wczorajszym Justynę nawiedziły koleżanki z pracy. Dwie z nich przejawiały wielce wysokie zainteresowanie Tymkiem. Z Justyną założyliśmy się o to która pierwsza zajdzie w ciążę. Tymek z kolei strzelił taką popisówę grzeczności, że hoho.

Z PORODU RELACJA

To ja Śmieszny Tato. Dopiero co “przyszłem” i mam chwilę na podzielenie się z szanownymi internautami dzisiejszą historią narodzin. Można by pisać wiele, a zatem aby Wam zaoszczędzić czasu napiszę tylko conieco.

Na początek nasz Tymon:

pict0034.jpg

więcej zdjęć Tymka: http://picasaweb.google.com/Maciej.Lebiedowicz/Tymon

Wszystko zaczęło się od filmu Jowita roku 1967 w którym to Daniel Olbrychski w trakcie filmu śpi z trzema kobietami, a szuka czwartej, która to na koniec filmu okazuje się jedną z tych trzech. Skończyłem oglądać powyższy film równo o północy z poniedziałku na wtorek. Zasnąłem, a po 8 minutach zadzwoniła Justyna z informacją, że rodzi. No to sobie pospałem, 8 minut - pomyślałem, ale przyodziałem galoty, uzułem buty i wyruszyłem do szpitalka. Tam dostałem bardzo fajne wdzianko w kolorze seledyn. Justyna jak się okazało leżała już na bloku porodowym. Powiedziała, że tak się rechotała z kumpelami z pokoju na Aniołkach Czarliego, że dostała wymaganych skurczy. Gdy przyszła położna, Justyna przekazała, że skurcze są. Położna sprawdziła rozwarcie i zdziwiła się, że to Justyny pierwsze dziecko, bo rozwarcie było już na 8 cm, a ona nic czuła. Kumpele z pokoju (ta jedna co się nam wydawało, że ma 15 lat to tak naprawdę miała 22 lata. I chciałem powiedzieć, że na początku myślałem, że to żona drecha i discopolówa, bo mieszka na Radwańskiej, a jej mąż chodzi w łańcuchu, dresach, ma mnóstwo tatuaży, a na głowie żel, ale okazała się naprawdę sympatyczną dziewczyną. Kolejna nauczka, żeby nie osądzać ludzi po wyglądzie) pomogły się spakować Justynie i przewieziono ją z I piętra na IV. Gdy przybyłem na miejsce rozwiązania, Justynia była już podłączona do maszyny Hewlett Packard co rysowała kreseczki, które wskazywały na tętno dziecka i siłę skurczy/skurczów. Skurcze były za rzadko, więc połaziliśmy trochę po korytarzu, co na nic się zdało. Justyna się wysikała. Bardzo śmiesznym epizodem był fakt w jaki sposób odeszyły wody płodowe, ale nie jestem uprawniony do przekazania tej informacji. Może Justyna sama będzie chciała. Rozwarcie było już ok, na 9 cm, ale nie było skurczy/skurczów partych. Położnym tak jakby się spieszyło, bo przyłaziły cały czas i pytały: Już? Już? A teraz. Więc, aby zdążyć na jakąś powtórkę serialu podały Justynie oksytocynę. No i się zaczęło. Skurcze parte były. Justyna bardzo ładnie oddychała do brzucha, tak jak oddychać powinna. W trakcie pojawił się kolejny problem - haczykowate spojenie łonowe szanownej małżonki, co mogło spowodować, że: “będzie trudno”. Położne/lekarki szeptały jedna przez drugą: Olaboga, olaboga, co robimy? Zawołały szefa wszystkich szefów - ojca doktora. Doktor wszystkich doktorów mnie wyprosił ze salki. Jak się okazało chłop się po prostu na Justynie położył i dzięki temu dzieciaczek zeszedł trochę niżej w przewodzie rodnym. Później Justyna poparła z 3 razy i wyszła główka, a za główką reszta Tymona. Udało się. Nie powiem, wzruszyłem się cholernie, aż mi łezka poleciała (ale jedna i malutka, żeby nie było, że jestem mięczakiem. Zresztą widziałem jak Justynę szyją i widziałem całą tą krew i mięcho). Później Tymka położyli Justynie na brzuchu, a Justynę zszywali. No fajny z niego koleżka. Justyna urodziła następnie łożysko. Jest to spory kawał mięcha. Taki jak spora wątróbka cielęca. Obiad dla 4 osób by się zrobiło, jak nic. Później ważenie i pomiary. 3220 gram. A na USG tego samego dnia powiedziała ta sama doktorka, co przyjmowała poród, że dziecko jest małe i będzie ważyło tylko 2900. Sama jest mała. Ehhh. Nie ufać zbytnio lekarzom. Parę dni wcześniej Justynie chcieli cewnik założyć, ale się nie zgodziła. Odmówiła i już. A już była taka sytuacja na wiosnę, że założyli jej cewnik, spieprzyli to co bylo do spieprzenia i efektem było “nie fajnie”. Później siedziałem z Tymkiem w pokoju pomiarów, bo u Justyny w pokoju salowa o głosie Himilsbacha musiała umyć podłogę. Tymka później położyli u Justy przy cycu i się wszyscy rozeszli. Pewnie na ten serial, bo nikogo nie było przez dłuższy czas. Później się wszyscy zeszli, i zabrali nas na poniżej piętro. Salowa głosem samego Himilsbacha wyżaliła się, że mało spała, a nie była to spokojna noc bo 3 porody były. Wchodząc do winy natknęliśmy się na zmianę warty lekarskiej. Wchodziła właśnie lekarka w bardzo wyzywającym stroju pokroju klasycznej lafiryndy, więc salowa zagaiła: (głosem Himilsbacha) ” a co ty kurwa, z Paryża wracasz…” No i tyle. Justynę z Tymkiem położyli w pustej sali, która zapełniła się później współlokatorkami. Obdzwoniliśmy i obesemesowaliśmy kogo się dało i pojechałem do domu zdżemnąć się troszkę.

Podsumowując. Justyna była bardzo dzielna i mogę powiedzieć, że jest moją prywatną najtwardszą twardzielką na całym świecie. Urodziła naturalnie i do tego bez znieczulenia. Nie każda tak potrafi. Ma dziewczyna predyspozycje, aby urodzić mi jeszcze z 3 synów.

W zastępstwie za małżonkę Justynę.

Dzień dobry. To ja. Smieszny Pan. Justyna poszła rodzić i nawet mi kanapek nie zrobiła. Dzisiaj kazała przekazać, że:

Melduję posłusznie,  że jeszcze jestem w jednym kawałku. I wyglądam mniej więcej tak:

photo-2.jpg

Tyle, że siedzę już w szpitalu i doczekać się nie mogę, aż Tymcio wyjdzie w końcu na świat.
W pokoju mam dwie - już- matki: jedna rodzi bliźniaki- chłopaki, druga nie wie jeszcze co. Jedna ma chyba z 15 lat i już dwuletnią córkę. Dzwoni do niej co chwila mąż - dzwonek w komórce: “jesteś szalona” - i gadają godzinami, o dziecku, seksie, giełdzie samochodowej i wizytach znajomych.
Potem oglądamy tv, ja nie wpływam na wybór programów, bo nie znam się na tv. Oglądałam już “świadka koronnego”, “jak oni śpiewają”, serial o miłości na polsacie i “american pie” - czyli humor seksualno-fekalny.

To tyle od szanownej małżonki.

Mogę dodać coś od siebie: Rozmowy kobit w szpitalu wyglądają mniej więcej tak: “Ty, coś mi się tam sączy… ale ja nie wiem. Spodnie mam mokre i idę do położnej i pytam czy to wody, a ona, że to śluz…” no mniej więcej tak to wygląda. Kobity w szlafrokach w kolorach: sprany niebieski, sprany różowy i sprany żółty snują się po korytarzu, a konkretniej na trasie łazienka-pokój. Na piętrze hałaśliwie jak we fabryce. Zawsze któraś ma podłączone KTG i na cały korytarz słychać jak wali serducho jej maluchowi albo maluszce.   A ja siedzę sam we domu. Wczoraj było mi wyjątkowo smutno, bo nie było internetu. Dzisiaj jak widać internet jest i jest mi mniej smutno. Czekam na szanowną małżonkę wraz z potomkiem. Odkurzyłem nawet.

szanowna siostra

Justyna w Madurowiczu. Czekamy na Tymona.

Preludium do porodu

Dzisiaj wieczorem odbyło się małe preludium do porodu.

Brzuch bolał, ruszać się trudno, oddycham jak połamana, “w brzuch”. Śmieszny Pan kończy plakat, ale się lekko niepokoi, czy zdąży hyhy. Ja się nie orientuję, kiedy skurcz się zaczyna a kiedy kończy, wydaje mi się, że trwa non stop parę godzin. Wiem, że to niemożliwe.

Najwygodniej mi jak siedzę.

Mała konsternacja, jedziemy do szpitala, czy nie?

Śmieszny Pan szykuje mi majty i spodnie i sam się ubiera, ale postanawiamy, że trochę jeszcze poczekamy i zobaczymy, jak się będzie rozwijać akcja.

Brzuch się uspokaja koło 1.00, rozluźnia i zasypia. Ja też.

Wkurzona ciężarna grozi wybuchem

Mam dość naszych rządzących.

Doprowadzają mnie do furii i trzęsawki emocjonalnej. Ja dzisiaj spać w nocy nie mogłam przez Fotygę jakąś i Giertycha - konia i tą kukłę jedną z drugą identyczną Kaczyńską.

A to wszystko przez sprawę Alicji Tysiąc, to była kulminacja. Sprawa znana, kobitka urodziła kolejne dziecko, mimo strasznej wady wzroku, lekarze nie chcieli wydać oświadczenia, nie mogła zrobić zabiegu. Teraz już prawie nie widzi. Skierowała sprawę do Trybunału w Strasburgu i wygrała.

I takie rządowe wszystko wiedzące kluski mają czelność pouczać kobietę i odwołania do Trybunału w imieniu rządu pisać, i mówić - mam nadzieję, że ta pani pokryje jeszcze koszty adwokackie strony rządowej i wygramy (to słowa Giertycha- gwiazdy polskiej edukacji, naszej szkapy żałosnej).

Protestuję!

Dajcie kobietom żyć!

Stare dziady nie powinny mieć prawa głosu w takich kwestiach jak aborcja i prawo do niej.

Marzę o kraju, który będzie wspierał kobiety znajdujące się w tak tragicznej sytuacji, a nie piętnował je. Pozostawmy decyzję o urodzeniu bądź nie kobiecie - w końcu to ona będzie się zmagać z konsekwencjami swojego wyboru do końca życia. Kraj powinien zapewnić kobietom do podjęcia tej decyzji zaplecze psychologiczne, niech dostaną profesjonalną pomoc. A władze traktują kobiety jak istoty, za które ktoś musi decydować - trochę zaufania, dziady borowe. Poniosło mnie, no!

I to przekonanie - nasza moralność jedynie słuszna i poprawna. A ja wierzę, że każdy ma swoje przekonania i trzeba je uszanować. Nie każdy podziela chrześcijański pogląd na życie, państwo powinno być laickie. Jak Francja.

Precz z rządzącymi, którzy traktują kobiety jak inkubatory, Matka- Polka, posąg, pomnik, becikowe i niech Nelly będzie doradcą w naszej sprawie - ja nie potrzebuję takiego rzecznika!!!

I tym sposobem: kobieta rodzi, piastuje, jak ma szczęście, partner jej pomaga - to jest typowy obrazek z Polski. A dziady polityczne strzępią sobie język w naszej sprawie, i w ogóle ich nie obchodzi, co kobiety o tym wszystkim myślą. Żądam referendum w tej sprawie dla kobiet w wieku rozrodczym. Bo to ich dotyczy.

Mam nadzieję, że Alicja Tysiąc odszkodowanie dostanie a Giertycha i resztę niech ktoś ode mnie w d… kopnie.

W ciąży jakoś poziom agresji się podnosi, więc nie zbliżać się.

Głosujcie ludzie, niech PISiory przepadną z kretesem.

Czy ja w końcu urodzę? Apel muzyczny

Małe uzupełnienie ciążowe:

- lekarz nie tak dawno mówił mi - “pani Justyno, proszę się oszczędzać, macica się szykuje, może pani urodzić przedwcześnie”

- lekarz teraz mówi: “pani Justyno, coś widzę, że nie spieszy się pani do porodu, dziecku też dobrze w brzuchu, no nic, poczekamy, zobaczymy”

??? jak tu ufać przedstawicielowi nauk medycznych?

ja już spać nie mogę

wiercę się

Tymek też się wierci

chcę rodzić!

poza tym to dla mnie ujma na honorze, że ważę więcej od Śmiesznego Pana!

Dlatego wysyłam krótki apel do Tymona:

Synu wyłaź! Ładowanie...

Macica, szyjka, czop śluzowy, rozwarcie

W sobotę spotkanie popołudniowe w kobiecym gronie: dwie ciężarne, jedna matka, dwie w stanie niemacierzyńskim.

Śmiesznie się gada, ja podekscytowana zbliżającym się porodem, Ilona (6 m-c ciąży) zamawia wielki kawał szarlotki a potem zaraz oznajmia, że idzie na hamburgera, Magda-Matka mówi, że poród to taka matura, potem dopiero się zacznie. Zuza i Karolina na słowa typu “macica, szyjka miękka, rozwarcie i czop śluzowy” reagują lekkim wstrętem i głośnymi protestami. Wesoło jest.

Niniejszym dziękuję pani z verte że nas nie wyprosiła hyhy.

Żegnamy się, obiecuję zdjęcia z porodówki, a one znowu krzyczą na mnie głośno. A to tylko niewinny żarcik ;)

To ja, Smieszny Pan

Dzień dobry. Justyna pozwoliła mi napisać coś od siebie. Nazywam się Smieszny Pan i chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat tematów okołorozrodczych.
polski_fiat.jpg
Nauczony doświadczeniem, że jeżeli treść podparta jest obrazem to jest ona chętnie czytana prezentuję okładkę z instrukci obsługi malucha. Powiedzmy, że w poniższej treści będzie coś o maluchu. Kontynuujmy…

Po pierwsze - większość filmów, gdzie występują kobiety w ciąży to zabobonne dyrdymały. Śmiem tak twierdzić na podstawie życia. Justyna na ten przykład nie miała i nie ma w ciąży w ogóle  zachcianek gastronomicznych, jak to pokazuje szanowna telewizja. Wprawdzie raz około 22 godziny napomknęła, że: “Wiesz, zjadłabym paprykarz”, jednakże nie byłem zmuszony do wycieczki do Żabki.

 Po drugie - Rada dla przyszłych ojców. Najczęstszą zapchajdziurą w konwersacji będzie dla was pytanie: “Jak się czuje żona? , A jakie imię? A kiedy rozwiązanie?”. Warto zauważyć, że te same osoby pytają się o to samo parę razy w tygodniu, przy czym w ogóle nie starają się zapamiętać twoich odpowiedzi. Warto zatem przygotować sobie wizytówkę o treści: “Tak, żona czuje się dobrze. Będzie chłopak. Na imię damy mu Tymon. Planowana data porodu 15 września”. Sprawa rozwiązana.

 Po trzecie - Po wnikliwej obserwacji małego dziecka (czytaj. Franka) dołączam dziecko do obiektów dla mnie całkowicie niezrozumiałych. Obecnie lista wygląda następująco:

LISTA OBIEKTÓW WYKRACZAJĄCYCH POZA PERCEPCJĘ SMIESZNEGO PANA
1. Kosmos
2. Prąd
3. Powstawanie w krowie mleka
4. małe dziecko.

 Dziękuję za uwagę. 

Jestem klockiem

Mam przypięty worek silikonowy do brzucha, który wbija mi się w mostek. W tym worku mieszka Tymek i wariuje. Próbuje go rozciągnąć we wszystkie strony, żeby mieć więcej miejsca. Najbardziej lubi to robić w nocy. Wypycha jakieś kolanko czy pupę i chyba bardzo chce przerwać moje powłoki skórne.

Chodzę jak staruszka, poooowooooli, na schodach zatrzymuję się co półpiętro. Męczę się chodzeniem, siedzeniem, staniem, leżeniem w jednej pozycji przez dłuższy czas.

Jestem wyłączona z przeprowadzki, Śmieszny Pan wszystko pakuje i dźwiga, a ja tylko patrzę jak mieszkanie pustoszeje a nasze bambetle (kiedy my to wszystko zgromadziliśmy?) rosną na kukuczkowym poddaszu. Wracamy do mojego panieńskiego pokoju. For the time being.