Sierpień25
Bułgarskie wczasy należy podzielić na dwie części: fajowa i do dupy. A wszystko przez rotawirusa, który zaatakował część wycieczki. Niestety Franula został najbardziej poszkodowany i wylądował bidula w szpitalu. Bułgarscy lekarze napompowali go kroplówkami, żeby mógł dolecieć do Polski i prosto z lotniska zabraliśmy go do Biegańskiego.
Bidula słabiutki taki był, że nawet nie mógł sam usiąść. Teraz już wszystko idzie ku lepszemu. Zaczął jeść i bawić się trochę i nawet z szafki szpitalnej zrobił sobie piekarnik do pieczenia gry w warcaby.
Totalna trauma.
Lipiec7
Franek, przykryj się kołdrą.
A Franek na to: ‘Nie mogę, szukam gołą nogą skarbów.’
Tutaj z watą cukrową:

Tutaj z najstarszym dębem Bolesławem:

I na dzikim zachodzie:

Lipiec3

Franek w ciuchci.
Dzisiaj w trakcie obiadu: ‘Mamo, a mój kolega z pracy to najpierw je lody a potem zupę. To może ja też…’
Czerwiec30

Rewia mody pantuniestal na plaży.


Upał, panie, nie do zniesienia. Ruszyliśmy się wycieczkowo, żeby odpocząć trochę od plaży. Pojechaliśmy do ogrodów tematycznych – ogrody japońskie, cienia, białe, mistyczne, warzywno-ziołowe, śródziemnomorskie i francuskie i inne. I, droga siostro, doszłam do wniosku, że nasze ogrody trzeba trochę podrasować. Otóż, po powrocie z wywczasów planuję altankę ciemnoczerwoną z winoroślą, którą TataBartłomiej wybuduje. Planuję również całą masę donic z różnymi ziołami i burakami (tak, burakami, wyglądają git w wielkich donicach). Normalnie, będzie jak w botaniku.
Czerwiec27
Już wczasujemy. W Ustroniu Morskim. I znowu te nadmorskie klimaty:
- w drodze do plaży para emerytów przy domku kempingowym. radyjko gra. disco polo, przebój ‘barabarabara rikitikitak’ podśpiewują.
- plażowe rozmowy z cyklu ‘a co tam na śniadanie dali?’ i ‘ja w ciechocinku w tym roku nie byłem’ czy też ‘my z bożenką to kolację jemy około 19′
- stragany pełne badziewia przeróżnego typu: poduszka z szumem morza, czapki kapitańskie i itd
Jak tylko dojechaliśmy, Franek wyruszył na plażę. Jak wróciliśmy na kwaterkę, Franek oznajmił: ‘No dobla, to jedziemy do domku swojego’.
