Marzec1
Na wczasach byliśmy. My, tzn Dibachadzik z rodzicami, Tidichadzik z rodzicami, Kasia z Tomkiem, Ewa z Miśkiem i Patrycja i Patryk z Maćkiem. Wczasy w Witowie w bardzo przyjemnym domu, który polecamy wszem i wobec: U Folfasów.
Rzeczy do zapamiętania z wczasów:
1. Gubałówka (koniki, koniki i kolejką Tomkiem w dół)
2. Wyciąg krzesełkowy (Franek i Tymek przyklejeni do ogrodzenia i wpatrzeni. Komentarze: ‘O, wsiadają wsiadają. O, nie, uderzy mnie, uderzy. A nie, skręca.’)
3. Biegi w kuchniojadalni (bliskie spotkanie z szybą i zderzenie)
4. Turlanie się po śniegu. Igloo i bałwany.
5. Krupówki. Gofry. Galaretki jedzone ręką.
6. Doliny Chochołowska i ta druga, co nigdy nie pamiętam nazwy. (45 minut w jednym miejscu)
7. Obiady pani Folfasowej. Rewelacja.
Uprasza się MamęJustinę i TatęMaćka o dodanie zdjęć, bo internet przy takiej pogodzie chodzi cieniutko.
Luty3
Weekend mieliśmy wyjazdowy z okazji nowego numeru Majstra, który właśnie promujemy i sprzedajemy w różne miejsca.

Babcia Ania zachorowała i Tidik miał zostać pierwszy raz cały dzień z dziadkiem Sławkiem. Już prawie wychodzimy o 6 rano, a Tymcio ryczy, że “mama Justinka, mama Justinka”. Uśpiłam go jeszcze, wychodzimy, dziadek lekko spękany, ale mówi, że da radę. Brama się nie otwiera, siedzimy w samochodzie już gotowi wszystko odwołać, nagle brama zaskoczyła, i otworzyła się. Decyzja-jedziemy!
No i okazało się, że dziadek Fafek radę dał, Tidika ubrał, nakarmił, na dwór wyprowadził dwa razy i żadnych problemów z dzieckiem nie było.
A jak wróciliśmy, to Tymcio do mnie mówi:”dziadek, bawimy się?”, a do Bartka: “dziadku Bartku”
Na drugi dzień się pyta: “a gdzie dziadek??”
Listopad23

Dibachadzik pojechał na Śląsk na imprezę osiemnastkową Oli. Oto wypowiedzi weekendowe:
1. ‘ale tu fajnie jest’
2. ‘kotek taki miły, miły’
3. ‘jestem u Zabrza’
4. ‘my śpimy w hotelu’
5. ‘mama, ja chcę już do hotelu, zmęczony’
6. ‘Diba jest bez problemu’
7. po otrzymaniu prezentu. ‘co się mówi?’ a Franek ‘to dla mnie jest prezent’
Diba rzeczywiście jest bez problemu. Podróż w obie strony przespał. Udzielał się towarzysko, prowadził konwersacje ze wszystkimi, czytał, układał, wspinał się po ścianach i ważył się 15 razy.
Wrzesień13


Franek poszalał na plaży przez kilka dni. W drodze powrotnej odwiedził Gdynię i akwarium. Na statek wejść nie chciał, bo “Diba boi, nie, nie”.
Wrzesień8
Przyjechaliśmy wczoraj do Jastarni. Trasą nr 1, na której wszystkich ogarnia dziki szał i wyprzedzają na trzeciego, a raz nawet jedno bmw wyprzedzało na czwartego. Pomimo fotoradarów ulokowanych co 2km. Jako, że TataBartłomiej wytrawnym kierowcą jest, dojechaliśmy bezpiecznie i zadziwiająco szybko. Franek oczywiście chciał po drodze do restauracji i cały czas mówił, że jedzie nad morze i że jeszcze nie widać.
Jak tylko dotarliśmy do hotelu, Franek wybrał się na plażę. “Mama, zdejmuj kapety!” (skarpetki). Piszczał, skakał i “umijaj, umijaj, fala, fala!”
Obiad (medaliony z indyka) – “Pyszota ryba! Diba lubi ryba!”
Wieczorny spacer na molo zakończył się kolejnym recitalem Franka, który uraczył nas wykonaniem następujących utworów muzycznych: ‘Panie Janie’, ‘Kolorowe kredki’, ‘Cztery Łapy’, ‘Sto lat’, ‘Huhuha, nasza zima zła’, oraz innych nieznanych jeszcze piosenek.