ciuchcia

Franek w ciuchci.
Dzisiaj w trakcie obiadu: ‘Mamo, a mój kolega z pracy to najpierw je lody a potem zupę. To może ja też…’

Franek w ciuchci.
Dzisiaj w trakcie obiadu: ‘Mamo, a mój kolega z pracy to najpierw je lody a potem zupę. To może ja też…’

Rewia mody pantuniestal na plaży.


Upał, panie, nie do zniesienia. Ruszyliśmy się wycieczkowo, żeby odpocząć trochę od plaży. Pojechaliśmy do ogrodów tematycznych – ogrody japońskie, cienia, białe, mistyczne, warzywno-ziołowe, śródziemnomorskie i francuskie i inne. I, droga siostro, doszłam do wniosku, że nasze ogrody trzeba trochę podrasować. Otóż, po powrocie z wywczasów planuję altankę ciemnoczerwoną z winoroślą, którą TataBartłomiej wybuduje. Planuję również całą masę donic z różnymi ziołami i burakami (tak, burakami, wyglądają git w wielkich donicach). Normalnie, będzie jak w botaniku.
20 minut wyrabiam ciasto prawą kończyną górną, układam truskawki, sypię borówki od sąsiadów, później do pieca i nawet zakalca nie ma.



Franek ma 3 lata. Jak się obudził z drzemki południowej i dowiedział się, że cały ogród pełen gości, mało nóg nie pogubił.
kilka zdjęć TUTAJ
3 urodziny = bunt 3-latka. od tygodnia wszystko na ‘nie’. cierpliwości, cierpliwości.
Wczoraj odbył się zlot ex-sąsiadów. Ex-sąsiadów z dzieciakami. Osób dorosłych sztuk 12, dzieci sztuk 6. Dzieci: trojaczki Magdy i Adama – Martyna (pseudonim artystyczny Tinika), Alex (pseudonim artystyczny Ala), Igor (pseudonim artystyczny Jaja), Lenka Asi i Tomka (jeszcze bez pseudonimu) i nasze chłopaki Tidichadzik i Dibachadzik.
Przebojem okazała się zjeżdżalnia, huśtawki, góla, galaretka, ijoijo, kiełbasa święcona i sok jabłkowo-malinowy.

