Chwila nieuwagi

Franek postanowił namalować sobie ‘wąsy’ moją mascarą. Pilnujcie kosmetyków.

Franek postanowił namalować sobie ‘wąsy’ moją mascarą. Pilnujcie kosmetyków.
W domu jesteśmy. Franczesko zregenerował siły całkiem szybko. Od trzech dni pochłania niesamowite ilości jedzenia, żeby nadrobić po chorobie. (dzisiejsze śniadanko: dwie parówki na gorąco, kanapka z wędliną, płatki na sucho, kawałek chleba z marmoladą i lizak)
Ostatnio zasłyszane przekręcone wyrazy:
Franek umie już zaśpiewać piosenkę o alfabecie. Idzie to mniej więcej tak: ‘ej,bi,si,di,efe,gie, mnmmmnn,o, pe, e….’
I kilka zdjęć bułgarskich:

Franek w ciuchci.
Dzisiaj w trakcie obiadu: ‘Mamo, a mój kolega z pracy to najpierw je lody a potem zupę. To może ja też…’

Rewia mody pantuniestal na plaży.


Upał, panie, nie do zniesienia. Ruszyliśmy się wycieczkowo, żeby odpocząć trochę od plaży. Pojechaliśmy do ogrodów tematycznych – ogrody japońskie, cienia, białe, mistyczne, warzywno-ziołowe, śródziemnomorskie i francuskie i inne. I, droga siostro, doszłam do wniosku, że nasze ogrody trzeba trochę podrasować. Otóż, po powrocie z wywczasów planuję altankę ciemnoczerwoną z winoroślą, którą TataBartłomiej wybuduje. Planuję również całą masę donic z różnymi ziołami i burakami (tak, burakami, wyglądają git w wielkich donicach). Normalnie, będzie jak w botaniku.
20 minut wyrabiam ciasto prawą kończyną górną, układam truskawki, sypię borówki od sąsiadów, później do pieca i nawet zakalca nie ma.

