Wrzesień7
Po pierwszym dniu Franek był tak zaaferowany nowym przedszkolem, że nie spał w dzień. Pierwszy raz w życiu. Dzisiaj też. To już chyba będzie norma. Zasypia wieczorem wcześniej ale budzi się, jak zwykle, około 6.
Dzisiaj rano Franek oświadczył, że on już był w przedszkolu i nie chce jechać znowu. Ciężko było go przekonać ale obyło się bez łez. Jak tylko weszli do przedszkola, problem zniknął, bo już znaczki, naklejki na krzesełkach, samochodziki i tym podobne sprawy przykuły ich uwagę.
Dzisiaj była religia ale nic się nie dowiedzieliśmy. Dowiedzieliśmy się tylko, że zupa była pomarańczowa, samochody się zderzyły i pobiły, Kubuś miał bluzkę z ciuchcią i wyklejali misie z plasteliny. I że lizaki były przepyszne.
Wrzesień6
Franek pierwszy raz w przedszkolu. Wczoraj mówił, że pojedzie tam sam z Tymciem swoim wolsfagentem starym modelem. Dzisiaj był trochę w szoku jak go zostawiałam. Pomimo niezliczonych opowieści o tym, jak będzie w przedszkolu, nie do końca zdawał sobie sprawę z tego jak to będzie naprawdę.
Tymcio niestety trochę płakał na wejściu. Potem zainteresował się ciastem i chyba było lepiej. Zobaczymy za dwie godziny jak ich odbierzemy.
Sierpień31
W domu jesteśmy. Franczesko zregenerował siły całkiem szybko. Od trzech dni pochłania niesamowite ilości jedzenia, żeby nadrobić po chorobie. (dzisiejsze śniadanko: dwie parówki na gorąco, kanapka z wędliną, płatki na sucho, kawałek chleba z marmoladą i lizak)
Ostatnio zasłyszane przekręcone wyrazy:
- karaban – parawan
- skimonos – eskimos
- optcinek – odcinek
- parambol – parapet
Franek umie już zaśpiewać piosenkę o alfabecie. Idzie to mniej więcej tak: ‘ej,bi,si,di,efe,gie, mnmmmnn,o, pe, e….’
I kilka zdjęć bułgarskich:


Sierpień4
Chłopaki najlepiej bawią się w centrach ogrodniczych. Biegają po alejkach i szukają ‘fortensji’.Potem przyjeżdżamy i sadzimy te wszystkie fortensje.
Franek bawi się też ‘w rozmawianie’. Tzn bierze dwa zwierzątka lub dwa samochody lub pluszaki i rozmawiają: ‘Jak masz na imię?’ ‘Konścik. A ty jak masz na imię?’ ‘Pinduń. Idziemy do morza?’
Kolejna ulubiona zabawa to jedżenie na motorach. Z górki, z nogami do góry, trochę na łeb na szyję. Przy okazje jest dużo wyimaginowanych awarii typu: koło mi się ukręciło, złapałem oponę, światełko od silnika nie działa.
Lipiec17
Franek wieczorem: ‘MamoAgo, mam do ciebie taką małą prośbę. Może będziemy śpili z przytulaniem?’
Przekleństwa Frankowe: ‘Kulde’, ‘O, jeżu!’