Archive for the ‘lektury’


Bajki dla dzieci

Jakiś czas temu zamówiłam książeczki z serii ‘Poczytaj mi mamo’. Niestety nie są już w formacie kwadratowym na słabej jakości papierze. Teraz są mocno kolorowe i błyszczące. Opowiastki też mają mocno kolorowe i błyszczące.

W niedzielne popołudnie Bartłomiej czyta jedną z książeczek Frankowi, a tam teksty typu: “Niania wyjęła komórkę i zadzwoniła do króla, żeby mu powiedzieć, że smok porwał królewnę”. Ale i tak najlepszy fragment to: “Przed zamkiem postawiono wielki namiot z ogrzewaniem podłogowym, żeby smok i królewna mogli się razem bawić jak będzie zimno.”

Aha, Franek wczoraj przy przewijaniu powiedział: “Dżiiiizessss”

Dzienniczek lektur

Odgrzebałam swój dzienniczek lektur, który prowadziłam od klasy piątej szkoły podstawowej. Każda lektura była zilustrowana obrazkiem własnej roboty. Trochę mi też Szanowna siostra pomagała, bo lepiej rysowała.

A to niektóre z pozycji, które wtedy czytałam:

Specjalnie dla niejakiego Romana, w ramach powtórki:

nasza_szkapa1.jpg

nasza_szkapa2.jpg

opium_w_rosole.jpg

opium_w_rosole2.jpg

Tak mi to zapisywanie już weszło w krew, że wspomnę o tych kilku lekturach, które przeczytałam w tzw. międzyczasie - przy karmieniu, po tym jak Tymko lulu poszedł i dał mi parę chwil wolnego.

gottland.JPG

Gottland - Mariusz Szczygieł - nieźle się czyta, można odkryć historię biznesu Batów, rzeźbiarza największego pomnika Stalina, piosenkarki wyklętej przez reżim i takie tam inne historie. Fajne

nadnie.JPG

Na dnie nieba - Manuela Gretkowska - ze słynnym już felietonem, który za IV RP został wycięty z całego nakładu “Sukcesu” z powodu kilku “ciepłych” słów o braciach kwa kwa. Mnie się najbardziej i tak podobały wzmianki o Poli.

niesformatowani.JPG

Niesformatowani - Katarzyna Bielas - wywiady (takie trochę inne niż te w Gali czy Vivie) m.in. ze Szczuką, Kondratem, Witkowskim, Janion, Ciechowskim, Liberą. Wywiad z Majchrzakiem, który potwierdził tylko moje przypuszczenie, że poza artysty - cierpiętnika, niezrozumianego przez ludzkość przylgnęła do niego na dobre.

widnokrag.JPG

Widnokrąg - Wiesław Myśliwski - powieść wojenno-powojenna, piękny styl, fajnie prowadzona narracja, czyta się z prawdziwą przyjemnością.

does.jpg

Does my head look big in this? - po anglisku, australijskie Beverly hills 90210, nastolatka - muzułmanka. Tak, żeby całkiem angielskiego nie zapomnieć. Dużo potocznych sformułowań, fajne.

Yummy mummy

Ostatnio przeczytałam artykuł o nowym fenomenie: yummy mummy - link do artykułu TUTAJ. I jeszcze się nie zdecydowałam co mam o tym myśleć. Nie sądzę, żeby to było możliwe przez jakieś 3 miesiące po urodzeniu bobasa.

Jak twierdzi autor: “Nagle okazało się, że nie wystarczy mieć czystych włosów i nieoplutego zupką ubrania.”  No cóż, muszę  się przyznać,  że w środę na zajęciach siedzę sobie spokojnie bo studenci piszą, patrzę na swój rękaw a tam ślady po mleku. Dobrze, że bluza w różne mazajki to widać nie było…

Przyczajony tygrys, ukryty Tymek

Tymek coraz wyżej podnosi głowę leżąc na brzuchu. Rozgląda się po świecie korzystając ze zmienionej perspektywy i bardzo go to dziwi, jak się zmęczy to się przyczaja - o właśnie tak:

tymko_przyczajony.jpg

A ja na gwiazdkę dostałam interesującą lekturę, którą polecam wszystkim rodzicom niemowlaków i tym którzy planują “zajście” - “Język niemowląt”.

Napisała ją Tracy Hogg, czyli zaklinaczka dzieci. Parę lat temu na dwójce był program z jej udziałem coś ala nasza superniania, ale o wiele fajniejszy.

Tracy twierdzi, że po pierwsze do dzieci trzeba podchodzić z szacunkiem, POWOLI, wszystko im tłumaczyć, bo dzieci nie lubią niespodzianek, wprowadzić im rutynę trzymając się tak zwanego Łatwego Planu (karmienie, aktywność, sen). Wówczas rodzice są w stanie rozpoznać rodzaje płaczu dziecka i lepiej je rozumieją. Mają również czas dla siebie i nie muszą już paradować w piżamie do popołudnia (moim zdaniem nierealne w okresie połogu, przynajmniej na początku).

Mówi też o tym, że dzieci tak jak dorośli mają różne temperamenty. Tymek jest średniaczkiem - jak wynika z testu. Franula również. Czyli przewidywalne te nasze pociechy i w normie.

Podobał mi się też opis doświadczeń, które Tracy robi z przyszłymi rodzicami na zajęciach. Puszcza np. grupie rodziców 3 min płaczu i okazuje się, że wszyscy na pytanie “ile płakało dziecko?” odpowiadają- “powyżej 6 min”. To świadczy o tym, jak mała jest odporność dorosłych na płacz niemowląt. A Tracy mówi tak: “jak nie masz pomysłu na to, co dziecko przekazuje ci płaczem, zastanów się, nie pędź do niego natychmiast, weź 3 głębokie wdechy i dopiero działaj”. Co nie oznacza oczywiście, że dziecko ma się wypłakać a my nie reagujemy, ale często robimy wszystko odwrotnie i np nadmiernie pobudzonemu dziecku, zmęczonemu błyskawicznie podsuwamy jedzenie zamiast ograniczyć mu bodźce i pozwolić się wyciszyć.

Tracy zwraca uwagę na to, jak ważny jest spokój i szacunek w kontaktach z maluchami. Grupie dorosłych zaleciła położyć się na wznak na podłodze, po czym gwałtownie podeszła do jednej z osób i podniosła jej nogi do góry. To miało uczulić przyszłych rodziców na to, jak czuje się niemowlę, kiedy znienacka, bez ostrzeżenia zaczynamy przy nim manipulować - np przewijać. Brak szacunku. Dlatego najpierw wyjaśniamy co zamierzamy zrobić, witamy się, a potem “majstrujemy”.

Idę zaklinać Tymka

Lektury przedporodowe

Czytam, czytałam niedawno:

Michał Witkowski: “Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” - mistrzostwo grypsowania wszelkiego sortu. Tekst- zwierzenia cwaniaczka, właściciela lombardu czyta się rewelacynie. Szczerze polecam! Witkowski ma ten flow!

ksiazka_barbara_mini.jpg

Uzodinma Iweala: “Bestie znikąd”. Książka na jeden wieczór, dość wstrząsająca. Opowieść Agu - kilkuletniego żołnierza afrykańskiego. Doświadczenie zabijania, masakrowania, okrucieństwa przeplatane wizjami i wspomnieniami sprzed wojny: rodzina, szkoła, zwyczajne życie. Niezła trauma. Polecam, ale lektura do przyjemnych nie należy.

bestie.jpg

Ana Uzelac: “Dzieci z Putino” kupiłam “na chybcika” przekonana, że to książka o bezdomnych dzieciach, no nie wiem, tak mi się jakoś zakodowało, a okazało się, że to reportaże z Rosji i tematyka bogata: beznadziejne życie na rosyjskiej prowincji, HIV w Petersburgu, trauma powojenna u wracających z Czeczenii żołnierzy, młoda scena rockowa, fenomen MGIMO - rosyjskiego Harvardu dla dzieci moskiewskich “oligarchów”.  Ciekawa lektura.

putino.JPG

Lektury - c.d.

Mała aktualizacja dot. ostatnich lektur:

Na Kaszubach: Irena Karpa i jej “Freud by płakał” - opowieść młodej wokalistki - pisarki z Ukrainy, dziennik podróży - Indonezja, Nepal. Przypomniały mi się zeszłoroczne Chiny. Mam nadzieję, że już za rok, dwa spakujemy Tymona do walizki i ruszymy z nim gdzieś daleko, daleko.

karpa1.jpg

Przed Kaszubami jeszcze: “Mała Ikar” Helen Oyeyemi. To opowieść Jess - dziewczynki, pół Angielki pół Nigeryjki. Jess jest nad wiek rozwinięta intelektualnie, wrażliwa, ale miewa również niepokojące ataki. W trakcie wizyty w Nigerii u rodziny matki poznaje Tilly Tilly, przyjaciółkę, która dziwnym trafem pojawia się później również w Londynie. Potem sytuacja wymyka się Jess spod kontroli, Tilly Tilly staje się groźna i odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną. Dobrze się czyta.

mala-ikar.jpg

20 stron “Pożądania” Jelinek trochę mnie zniesmaczyło jednak, odłożyłam na bok. Jestem też w połowie jej “Amatorek”, ale utknęłam jakiś czas temu.

Teraz czytam (z przyjemnością!) “Liv Ullmann Linie życia” - rozmowy i fragmenty zapisków aktorki. Osobiste sprawy, o macierzyństwie, o jej relacjach z matką, z mężczyznami - Bergmanem, o aborcji, na którą zdecydowała się we wczesnej młodości. Niezła lektura.

W Bergmanie szukała ojca, którego straciła we wczesnym dzieciństwie. Po raz pierwszy mówi o pewnych doświadczeniach (nie powinnam tak pisać o umarłych, ale wychodzi na to, że z Bergmana to był niezły tyran). Zazdrosny o więź Liv z dopiero co narodzoną córeczką, kazał jej jechać ze sobą do Włoch na parę tygodni, jak dziecko miało 3 miesiące, żeby przerwać karmienie piersią. Liv mocno to przeżyła, ale jak pisze - “Ingmar był geniuszem. Ingmar podejmował decyzje. A wtedy Ingmar powiedział po prostu: “Musisz przestać ją karmić”

ullman.jpg

Wracam do lektury, dobranoc

Lektury

Czytam po raz drugi “Polkę” Gretkowskiej. Pamiętam, że zrobiła na mnie parę lat temu duże wrażenie. Teraz też się fajnie czyta - porównuję objawy z moimi albo tymi zasłyszanymi od innych dziewczyn w ciąży. Np.:

“…przedwczoraj byliśmy w Ikei, kupiliśmy doniczki i kanapę. Co spojrzę na tę doniczkę, to mi niedobrze. W ogóle nie mogę patrzeć na nieładne rzeczy, bo prawie puszczam pawia. A ta kanapa… truje mnie. Wydziela dziwny zapach, chemia. W sklepie nie śmierdziała.”

albo:

” Zjedliśmy śniadanie w kawiarni (…) Spacerujemy wzdłuż restauracyjnego wybrzeża. Wdychamy zapach mitycznego morza, jest bezwietrznie, gorąco. Morski aromat, spod którego wyczuwam to, co się naprawdę kryje na przybrzeżnym, nieruchomym dnie, przykrytym szafirową wodą: gnicie glonów i zdechłych ryb. Dostaję kopa w nos, potem w żołądek. Moje ciało próbuje wyrzucić z siebie ten zapach zbuka, potrząsa mną i chlusta na chodnik pomarańczowym śniadaniem: sok, dżem.”

A jak ktoś woli mocniejsze wrażenia podczas lektury, polecam “Cukiereczki” Mian Mian - o młodych Chińczykach. Prostytucja (dziewczyny z prowincji tzw.”kurczaki”, które kuszą klientów w hotelowych windach), heroina (niezły opis kliniki odwykowej w Chinach), undergroundowa scena muzyczna, AIDS, miłość.

cukiereczki.jpg

Zawiodłam się niestety na ” Zagubieni w Tokio” Marcina Bruczkowskiego - to chyba przez wątek kryminalny i te durne dialogi:

“Ale zjaponiałeś mistrzuniu, ja nie mogę, cztery lata, kto by pomyślał!”

albo

“Kim był? Kolegą z pracy. Bardzo równym facetem. Właściwie geniuszem. “Geniusz- gen i już.” Znasz to? Tak myślałem. Co jeszcze? Trochę…outsiderem. Obcym we własnym stadzie, jeśli wiesz co mam na myśli, Prosiaczku.”

itd. itp. - bleee