Luty16
Odgrzebałam swój dzienniczek lektur, który prowadziłam od klasy piątej szkoły podstawowej. Każda lektura była zilustrowana obrazkiem własnej roboty. Trochę mi też Szanowna siostra pomagała, bo lepiej rysowała.
A to niektóre z pozycji, które wtedy czytałam:
Specjalnie dla niejakiego Romana, w ramach powtórki:




Tak mi to zapisywanie już weszło w krew, że wspomnę o tych kilku lekturach, które przeczytałam w tzw. międzyczasie – przy karmieniu, po tym jak Tymko lulu poszedł i dał mi parę chwil wolnego.

Gottland – Mariusz Szczygieł – nieźle się czyta, można odkryć historię biznesu Batów, rzeźbiarza największego pomnika Stalina, piosenkarki wyklętej przez reżim i takie tam inne historie. Fajne

Na dnie nieba – Manuela Gretkowska – ze słynnym już felietonem, który za IV RP został wycięty z całego nakładu “Sukcesu” z powodu kilku “ciepłych” słów o braciach kwa kwa. Mnie się najbardziej i tak podobały wzmianki o Poli.

Niesformatowani – Katarzyna Bielas – wywiady (takie trochę inne niż te w Gali czy Vivie) m.in. ze Szczuką, Kondratem, Witkowskim, Janion, Ciechowskim, Liberą. Wywiad z Majchrzakiem, który potwierdził tylko moje przypuszczenie, że poza artysty – cierpiętnika, niezrozumianego przez ludzkość przylgnęła do niego na dobre.

Widnokrąg – Wiesław Myśliwski – powieść wojenno-powojenna, piękny styl, fajnie prowadzona narracja, czyta się z prawdziwą przyjemnością.

Does my head look big in this? – po anglisku, australijskie Beverly hills 90210, nastolatka – muzułmanka. Tak, żeby całkiem angielskiego nie zapomnieć. Dużo potocznych sformułowań, fajne.