Burzyńska Justyna i Burzyńska Agnieszka

Przyczajony tygrys, ukryty Tymek

Grudzień30

Tymek coraz wyżej podnosi głowę leżąc na brzuchu. Rozgląda się po świecie korzystając ze zmienionej perspektywy i bardzo go to dziwi, jak się zmęczy to się przyczaja – o właśnie tak:

tymko_przyczajony.jpg

A ja na gwiazdkę dostałam interesującą lekturę, którą polecam wszystkim rodzicom niemowlaków i tym którzy planują “zajście” – “Język niemowląt”.

Napisała ją Tracy Hogg, czyli zaklinaczka dzieci. Parę lat temu na dwójce był program z jej udziałem coś ala nasza superniania, ale o wiele fajniejszy.

Tracy twierdzi, że po pierwsze do dzieci trzeba podchodzić z szacunkiem, POWOLI, wszystko im tłumaczyć, bo dzieci nie lubią niespodzianek, wprowadzić im rutynę trzymając się tak zwanego Łatwego Planu (karmienie, aktywność, sen). Wówczas rodzice są w stanie rozpoznać rodzaje płaczu dziecka i lepiej je rozumieją. Mają również czas dla siebie i nie muszą już paradować w piżamie do popołudnia (moim zdaniem nierealne w okresie połogu, przynajmniej na początku).

Mówi też o tym, że dzieci tak jak dorośli mają różne temperamenty. Tymek jest średniaczkiem – jak wynika z testu. Franula również. Czyli przewidywalne te nasze pociechy i w normie.

Podobał mi się też opis doświadczeń, które Tracy robi z przyszłymi rodzicami na zajęciach. Puszcza np. grupie rodziców 3 min płaczu i okazuje się, że wszyscy na pytanie “ile płakało dziecko?” odpowiadają- “powyżej 6 min”. To świadczy o tym, jak mała jest odporność dorosłych na płacz niemowląt. A Tracy mówi tak: “jak nie masz pomysłu na to, co dziecko przekazuje ci płaczem, zastanów się, nie pędź do niego natychmiast, weź 3 głębokie wdechy i dopiero działaj”. Co nie oznacza oczywiście, że dziecko ma się wypłakać a my nie reagujemy, ale często robimy wszystko odwrotnie i np nadmiernie pobudzonemu dziecku, zmęczonemu błyskawicznie podsuwamy jedzenie zamiast ograniczyć mu bodźce i pozwolić się wyciszyć.

Tracy zwraca uwagę na to, jak ważny jest spokój i szacunek w kontaktach z maluchami. Grupie dorosłych zaleciła położyć się na wznak na podłodze, po czym gwałtownie podeszła do jednej z osób i podniosła jej nogi do góry. To miało uczulić przyszłych rodziców na to, jak czuje się niemowlę, kiedy znienacka, bez ostrzeżenia zaczynamy przy nim manipulować – np przewijać. Brak szacunku. Dlatego najpierw wyjaśniamy co zamierzamy zrobić, witamy się, a potem “majstrujemy”.

Idę zaklinać Tymka

posted under lektury, tymek | 2 Comments »

Lektury przedporodowe

Wrzesień26

Czytam, czytałam niedawno:

Michał Witkowski: “Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej” – mistrzostwo grypsowania wszelkiego sortu. Tekst- zwierzenia cwaniaczka, właściciela lombardu czyta się rewelacynie. Szczerze polecam! Witkowski ma ten flow!

ksiazka_barbara_mini.jpg

Uzodinma Iweala: “Bestie znikąd”. Książka na jeden wieczór, dość wstrząsająca. Opowieść Agu – kilkuletniego żołnierza afrykańskiego. Doświadczenie zabijania, masakrowania, okrucieństwa przeplatane wizjami i wspomnieniami sprzed wojny: rodzina, szkoła, zwyczajne życie. Niezła trauma. Polecam, ale lektura do przyjemnych nie należy.

bestie.jpg

Ana Uzelac: “Dzieci z Putino” kupiłam “na chybcika” przekonana, że to książka o bezdomnych dzieciach, no nie wiem, tak mi się jakoś zakodowało, a okazało się, że to reportaże z Rosji i tematyka bogata: beznadziejne życie na rosyjskiej prowincji, HIV w Petersburgu, trauma powojenna u wracających z Czeczenii żołnierzy, młoda scena rockowa, fenomen MGIMO – rosyjskiego Harvardu dla dzieci moskiewskich “oligarchów”.  Ciekawa lektura.

putino.JPG

posted under lektury | 1 Comment »

Lektury – c.d.

Sierpień3

Mała aktualizacja dot. ostatnich lektur:

Na Kaszubach: Irena Karpa i jej “Freud by płakał” – opowieść młodej wokalistki – pisarki z Ukrainy, dziennik podróży – Indonezja, Nepal. Przypomniały mi się zeszłoroczne Chiny. Mam nadzieję, że już za rok, dwa spakujemy Tymona do walizki i ruszymy z nim gdzieś daleko, daleko.

karpa1.jpg

Przed Kaszubami jeszcze: “Mała Ikar” Helen Oyeyemi. To opowieść Jess – dziewczynki, pół Angielki pół Nigeryjki. Jess jest nad wiek rozwinięta intelektualnie, wrażliwa, ale miewa również niepokojące ataki. W trakcie wizyty w Nigerii u rodziny matki poznaje Tilly Tilly, przyjaciółkę, która dziwnym trafem pojawia się później również w Londynie. Potem sytuacja wymyka się Jess spod kontroli, Tilly Tilly staje się groźna i odkrywa mroczną tajemnicę rodzinną. Dobrze się czyta.

mala-ikar.jpg

20 stron “Pożądania” Jelinek trochę mnie zniesmaczyło jednak, odłożyłam na bok. Jestem też w połowie jej “Amatorek”, ale utknęłam jakiś czas temu.

Teraz czytam (z przyjemnością!) “Liv Ullmann Linie życia” – rozmowy i fragmenty zapisków aktorki. Osobiste sprawy, o macierzyństwie, o jej relacjach z matką, z mężczyznami – Bergmanem, o aborcji, na którą zdecydowała się we wczesnej młodości. Niezła lektura.

W Bergmanie szukała ojca, którego straciła we wczesnym dzieciństwie. Po raz pierwszy mówi o pewnych doświadczeniach (nie powinnam tak pisać o umarłych, ale wychodzi na to, że z Bergmana to był niezły tyran). Zazdrosny o więź Liv z dopiero co narodzoną córeczką, kazał jej jechać ze sobą do Włoch na parę tygodni, jak dziecko miało 3 miesiące, żeby przerwać karmienie piersią. Liv mocno to przeżyła, ale jak pisze – “Ingmar był geniuszem. Ingmar podejmował decyzje. A wtedy Ingmar powiedział po prostu: “Musisz przestać ją karmić”

ullman.jpg

Wracam do lektury, dobranoc

posted under lektury | 5 Comments »

Lektury

Lipiec12

Czytam po raz drugi “Polkę” Gretkowskiej. Pamiętam, że zrobiła na mnie parę lat temu duże wrażenie. Teraz też się fajnie czyta – porównuję objawy z moimi albo tymi zasłyszanymi od innych dziewczyn w ciąży. Np.:

“…przedwczoraj byliśmy w Ikei, kupiliśmy doniczki i kanapę. Co spojrzę na tę doniczkę, to mi niedobrze. W ogóle nie mogę patrzeć na nieładne rzeczy, bo prawie puszczam pawia. A ta kanapa… truje mnie. Wydziela dziwny zapach, chemia. W sklepie nie śmierdziała.”

albo:

” Zjedliśmy śniadanie w kawiarni (…) Spacerujemy wzdłuż restauracyjnego wybrzeża. Wdychamy zapach mitycznego morza, jest bezwietrznie, gorąco. Morski aromat, spod którego wyczuwam to, co się naprawdę kryje na przybrzeżnym, nieruchomym dnie, przykrytym szafirową wodą: gnicie glonów i zdechłych ryb. Dostaję kopa w nos, potem w żołądek. Moje ciało próbuje wyrzucić z siebie ten zapach zbuka, potrząsa mną i chlusta na chodnik pomarańczowym śniadaniem: sok, dżem.”

A jak ktoś woli mocniejsze wrażenia podczas lektury, polecam “Cukiereczki” Mian Mian – o młodych Chińczykach. Prostytucja (dziewczyny z prowincji tzw.”kurczaki”, które kuszą klientów w hotelowych windach), heroina (niezły opis kliniki odwykowej w Chinach), undergroundowa scena muzyczna, AIDS, miłość.

cukiereczki.jpg

Zawiodłam się niestety na ” Zagubieni w Tokio” Marcina Bruczkowskiego – to chyba przez wątek kryminalny i te durne dialogi:

“Ale zjaponiałeś mistrzuniu, ja nie mogę, cztery lata, kto by pomyślał!”

albo

“Kim był? Kolegą z pracy. Bardzo równym facetem. Właściwie geniuszem. “Geniusz- gen i już.” Znasz to? Tak myślałem. Co jeszcze? Trochę…outsiderem. Obcym we własnym stadzie, jeśli wiesz co mam na myśli, Prosiaczku.”

itd. itp. – bleee

posted under lektury | 8 Comments »
Newer Entries »