Październik17
To ja Justa. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że zakorzenione w nas wzory matki i ojca są skostniałe i należy je oddać do lamusa czym prędzej. Mianowicie. Podam przykład z tego tygodnia.
Wszyscyśmy chorzy: Tymek, Mama Adzia, Franek, ja już też. śmieszny tata pracuje non stop, ja wyjeżdżam z domu RAZ i co się dzieje szanowni państwo? Telefon za telefonem, w słuchawce dziecię płacze, a tatko mówi, że on nie jest gotowy na dziecko i że go to przerasta??? i żebym zwijała manatki i mu pomogła, bo on sobie nie radzi.
I tak pomyślałam, że jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żebym ja, czy Szanowna siostra łapały codziennie za telefon i wzywały posiłki, bo wytrzymać cały dzień opiekując się małym dzieckiem jest wysiłkiem ponad miarę. A nie jest to tak, że dzieci przy mamach są słodkie jak aniołki, też dają popalić.
I ojcom trzeba zawsze pomóc, no bo sobie nie poradzą biedactwa, cały dzień.
To tyle. Zeźliło mnie.
Sierpień21
Szanowna Siostro,
Masz świętą rację. Bycie kurą domową jest wykańczające. Niby nic a żeby tylko kuchnię posprzątać, trzeba wykonać aż 36 bezmyślnych czynności. Powoli dopada mnie mnie przesyt. Zwłaszcza, że pomimo tych 36 czynności, za około godzinę należałoby wykonać jakieś następne osiem. I pranie, pranie.
Dlatego zajęłam się moją summer job i spędzam Frankowe-spaniowe godziny przy komputerze pracując pilnie. A pranie czeka…
Sierpień21
Życie płynie. Włosy rosną, paznokcie też. Ciągle trzeba ciąć. Wy też tak macie?
Szanowna Siostra mówi, że już musi wrócić do pracy, bo powoli zaczyna odczuwać przesyt bycia kurą domową. Ile można? Przetwory, ciasta, sprzątanie, pranie, magiel, obiady, Diba załóż czapę, buty, zjedz, napij się itp.
Chłopaki niesforne czasami, że aż strach – krnąbrne to to rośnie i rozbójnickie.

A na wiosce psów nie pilnują szlag jasny by to trafił. Ostatnio musiałam się drzeć na faceta, żeby bramę zamykał, bo jego pies wielkości małego kucyka lata samopas i straszy. Właściciel pewnie z tych, co to mówią, że ich piesek łagodny jak baranek i nie gryzie.
I ostrzegam! Uważajcie na igły sosnowe. Jeśli wybieracie się do sosnowego lasu, najlepiej załóżcie kombinezon. Te igły mogą dostać się wszędzie. Wiem co mówię.
Na zakończenie: ładne obrazki i mnóstwo fajnych rzeczy dla dzieci small magazine
Maj12
Wpadło mi w ręce pisemko Gaga. O dzieciństwie, rodzicielstwie, ale inaczej, nie poradnikowo-claudiowo-plastikowo, tylko lifestylowo i miejsko. Nowocześnie
Kto może prowadzić takie pismo? Jest tu aktivnie i exlusivnie
Fajny artykuł o Czarodziejskiej Kurze – oldschoolowym czasopismie dla dzieci, o przyjaznym małym bąblom Berlinie, o winylowych nalepkach na ściany. Sesja przyrodnicza Mirellowej Matyldy, nowy projekt Zorki Projekt.
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie ogólny morał z czasopisma: jeno w stolycy można być fajnym nowoczesnym rodzicem, który ma gdzie pójść z dzieckiem (tu wymienia się wszystkie kid-friendly lokalokawiarnie). Klimat miejski ma służyć bobasom. Taaa. W Łodzi mogę iść z Tymulkiem do lunaparku względnie do “zoola”, względnie manufaktury, jak już bardzo wyluzowana i lifestylowa zechcę być.
I dlatego wyprowadzam się na wieś.
Tymcio będzie hasał po polu, ganiał kurki złotonóżki po podwórku wdeptywał w ich gówienko-kleksiki, bujał się w hamaku Będzie z niego wsiowy chłopac (to 3 os. l.pojed. od “chłopacy”)
A jak wejdzie w okres krostek i wyprysków na twarzy, to znienawidzi nas za to, że zrobiliśmy z niego wsiowego koleżkę.
Takie życie
Styczeń26
W dniu dzisiejszym odbyło się premierowe spotkanie w składzie: Hania, Tymon, Jaś i Szymon oraz ich szanowni rodzice.
Atmosfera spotkania była gorąca. Nie nadążaliśmy za tym, gdzie jakie dziecko przebywa i co robi. Jedno karmione, drugie drzemie, trzecie marudzi a czwarte się bawi i tak na zmianę.
Damian Eli stwierdził, że byłby najlepszą matką na świecie hehe, jedynie cycka mu brakuje. Na co Wiola zachęciła go, żeby mimo wszystko próbował, może jakiś “cud laktacyjny” się wydarzy.
Hania jest małym Szogunem, jak to Monika ujęła. Najżywszy z najżywszych znanych mi bobasów
Ela- kładź Jasia na brzuchu hyhy. Nie zapomnij!!!
Szymek – najmłodszy w gronie był niezłym grzeczniachą. W końcu był w gościach. Co prawda na koniec wizyty coś mu się zapachowego “wymskło”, no ale każdemu się zdarzy.
Trochę fotosów ze spotkania:
Trzej muszkieterowie (od lewej): Jaśko, Szymko i Tymko

Dumni tatowie:

Taka piękna para: Hania i Tymek

Panie matki:

Więcej fotek tutaj