Burzyńska Justyna i Burzyńska Agnieszka

Z kilku dni zapiski

Październik23

To ja Śmieszny Tata. Tak szybciutko podsumuję co się dzieje u nas, państwa Tymonowskich.

1. Od poniedziałku znowu w pracy, więc Szanowna Małżonka została sama na gospodarce. Mówi, że jest czasami ciężko, ale daje sobie radę.

2. Tymek rośnie i wydaje dźwięki takie jak malutka fabryka. Puff, piii, grrr, chrzszzz. Jak niespodziewanie budzi się ze snu, zaczyna przeciągać, prężyć się itp to jest to oznaka, że idzie pierdek przez jelita. Jak pierdek już wyjdzie to Tymek w kilka milisekund znów zapada w głęboki sen.

3. Dzisiaj była położna. Tymek siedząc non stop w Hagisach odparzył sobie spojenie jądrowo-udowe, czyli tu przy jajeczkach. Położna nakazała używanie przez dzień cały pieluch tetrowych. Agata w pracy powiedziała, że dziecko powinno cały czas chodzić w tetrowych, a na to pięknie zripostowała Kaśka, aby Agata zamiast podpasek sobie szmatki wkładała i zobaczy, czy to jest fajnie.

4. Tymcio ma zapędy strażackie, nadal atakuje sikami. Już udało nam się opanować sikanie podczas przewijania, więc obecnie przestawił się na sikanie podczas kąpieli. Musimy robić tarcze rękoma, aby siki nie leciały po całym pokoju.

5. Ja się staram jak mogę pomagać Justynie, jednak to ona musi wstawać dwa razy w nocy i wyciągać cycka. Kropka.

Relacja z kilku ostatnich dni – Śmieszny tata

Październik18

Cześć czołem. To ja Pan Tato.

Wszyscy mówili (ci wszyscy co mają dzieci), że na początku jest ciężko. Ja sobie myślałem, że – eeee, przesadzają. Ale teraz potwierdzam, łatwo nie jest. Nie można już sobie pozwolić na luksus 8 godzinnego ciągłego snu. Ah, jakie 8 godzin, dzisiaj był wyjątkowy luksus i udało mi się przespać bez budzenia 3 godziny. Codziennie rano czuję się jak na kacu po dobrej imprezie.

Tymcio ma niezły spust, ale jeśli chodzi o sikanie. Wystarczy zdjąć mu pieluchę, zimne powietrze smyra go w ptasiora i Tymcio zaczyna sikać gdzie popadnie. Najczęściej kieruje strumień prosto na swoją głowę. Dzisiaj zanim zrobiłem ręką blokadę strumienia udało mu się nasikać sobie do ucha i na buzię. Ze zmianą pieluchy wiąże się również inne niebezpieczeństwo. Podczas przewijania Tymcio idealnie wyczuwa 2 sekundowy moment pomiędzy zabraniem spod tyłka brudnej pieluchy i podłożeniem czystej. W tym czasie potrafi walnąć taką torpedę, że do prania jest wszystko, również ubranka rodziców.

tymcio_spi.jpg

Mama Tymcia Justyna radzi sobie wyśmienicie, już nie mogę jej dogonić w tym trudnym rzemiośle – przewijaniu. Jak ubieramy synka razem to ja zdążę założyć mu jeden rękaw, a Justyna w tym czasie założy i rękaw i nogawkę i już przy pindolku zapina guziczki.

Po narodzinach jakiś sentymentalny i taki rozlazły się zrobiłem. Wzruszyłem się ostatnio przy spocie PSL’u. Tusk też pięknie odpowiadał na pytanie – dlaczego kocha Polskę.

Z PORODU RELACJA

Październik10

To ja Śmieszny Tato. Dopiero co “przyszłem” i mam chwilę na podzielenie się z szanownymi internautami dzisiejszą historią narodzin. Można by pisać wiele, a zatem aby Wam zaoszczędzić czasu napiszę tylko conieco.

Na początek nasz Tymon:

pict0034.jpg

więcej zdjęć Tymka: http://picasaweb.google.com/Maciej.Lebiedowicz/Tymon

Wszystko zaczęło się od filmu Jowita roku 1967 w którym to Daniel Olbrychski w trakcie filmu śpi z trzema kobietami, a szuka czwartej, która to na koniec filmu okazuje się jedną z tych trzech. Skończyłem oglądać powyższy film równo o północy z poniedziałku na wtorek. Zasnąłem, a po 8 minutach zadzwoniła Justyna z informacją, że rodzi. No to sobie pospałem, 8 minut – pomyślałem, ale przyodziałem galoty, uzułem buty i wyruszyłem do szpitalka. Tam dostałem bardzo fajne wdzianko w kolorze seledyn. Justyna jak się okazało leżała już na bloku porodowym. Powiedziała, że tak się rechotała z kumpelami z pokoju na Aniołkach Czarliego, że dostała wymaganych skurczy. Gdy przyszła położna, Justyna przekazała, że skurcze są. Położna sprawdziła rozwarcie i zdziwiła się, że to Justyny pierwsze dziecko, bo rozwarcie było już na 8 cm, a ona nic czuła. Kumpele z pokoju (ta jedna co się nam wydawało, że ma 15 lat to tak naprawdę miała 22 lata. I chciałem powiedzieć, że na początku myślałem, że to żona drecha i discopolówa, bo mieszka na Radwańskiej, a jej mąż chodzi w łańcuchu, dresach, ma mnóstwo tatuaży, a na głowie żel, ale okazała się naprawdę sympatyczną dziewczyną. Kolejna nauczka, żeby nie osądzać ludzi po wyglądzie) pomogły się spakować Justynie i przewieziono ją z I piętra na IV. Gdy przybyłem na miejsce rozwiązania, Justynia była już podłączona do maszyny Hewlett Packard co rysowała kreseczki, które wskazywały na tętno dziecka i siłę skurczy/skurczów. Skurcze były za rzadko, więc połaziliśmy trochę po korytarzu, co na nic się zdało. Justyna się wysikała. Bardzo śmiesznym epizodem był fakt w jaki sposób odeszyły wody płodowe, ale nie jestem uprawniony do przekazania tej informacji. Może Justyna sama będzie chciała. Rozwarcie było już ok, na 9 cm, ale nie było skurczy/skurczów partych. Położnym tak jakby się spieszyło, bo przyłaziły cały czas i pytały: Już? Już? A teraz. Więc, aby zdążyć na jakąś powtórkę serialu podały Justynie oksytocynę. No i się zaczęło. Skurcze parte były. Justyna bardzo ładnie oddychała do brzucha, tak jak oddychać powinna. W trakcie pojawił się kolejny problem – haczykowate spojenie łonowe szanownej małżonki, co mogło spowodować, że: “będzie trudno”. Położne/lekarki szeptały jedna przez drugą: Olaboga, olaboga, co robimy? Zawołały szefa wszystkich szefów – ojca doktora. Doktor wszystkich doktorów mnie wyprosił ze salki. Jak się okazało chłop się po prostu na Justynie położył i dzięki temu dzieciaczek zeszedł trochę niżej w przewodzie rodnym. Później Justyna poparła z 3 razy i wyszła główka, a za główką reszta Tymona. Udało się. Nie powiem, wzruszyłem się cholernie, aż mi łezka poleciała (ale jedna i malutka, żeby nie było, że jestem mięczakiem. Zresztą widziałem jak Justynę szyją i widziałem całą tą krew i mięcho). Później Tymka położyli Justynie na brzuchu, a Justynę zszywali. No fajny z niego koleżka. Justyna urodziła następnie łożysko. Jest to spory kawał mięcha. Taki jak spora wątróbka cielęca. Obiad dla 4 osób by się zrobiło, jak nic. Później ważenie i pomiary. 3220 gram. A na USG tego samego dnia powiedziała ta sama doktorka, co przyjmowała poród, że dziecko jest małe i będzie ważyło tylko 2900. Sama jest mała. Ehhh. Nie ufać zbytnio lekarzom. Parę dni wcześniej Justynie chcieli cewnik założyć, ale się nie zgodziła. Odmówiła i już. A już była taka sytuacja na wiosnę, że założyli jej cewnik, spieprzyli to co bylo do spieprzenia i efektem było “nie fajnie”. Później siedziałem z Tymkiem w pokoju pomiarów, bo u Justyny w pokoju salowa o głosie Himilsbacha musiała umyć podłogę. Tymka później położyli u Justy przy cycu i się wszyscy rozeszli. Pewnie na ten serial, bo nikogo nie było przez dłuższy czas. Później się wszyscy zeszli, i zabrali nas na poniżej piętro. Salowa głosem samego Himilsbacha wyżaliła się, że mało spała, a nie była to spokojna noc bo 3 porody były. Wchodząc do winy natknęliśmy się na zmianę warty lekarskiej. Wchodziła właśnie lekarka w bardzo wyzywającym stroju pokroju klasycznej lafiryndy, więc salowa zagaiła: (głosem Himilsbacha) ” a co ty kurwa, z Paryża wracasz…” No i tyle. Justynę z Tymkiem położyli w pustej sali, która zapełniła się później współlokatorkami. Obdzwoniliśmy i obesemesowaliśmy kogo się dało i pojechałem do domu zdżemnąć się troszkę.

Podsumowując. Justyna była bardzo dzielna i mogę powiedzieć, że jest moją prywatną najtwardszą twardzielką na całym świecie. Urodziła naturalnie i do tego bez znieczulenia. Nie każda tak potrafi. Ma dziewczyna predyspozycje, aby urodzić mi jeszcze z 3 synów.

Wkurzona ciężarna grozi wybuchem

Wrzesień28

Mam dość naszych rządzących.

Doprowadzają mnie do furii i trzęsawki emocjonalnej. Ja dzisiaj spać w nocy nie mogłam przez Fotygę jakąś i Giertycha – konia i tą kukłę jedną z drugą identyczną Kaczyńską.

A to wszystko przez sprawę Alicji Tysiąc, to była kulminacja. Sprawa znana, kobitka urodziła kolejne dziecko, mimo strasznej wady wzroku, lekarze nie chcieli wydać oświadczenia, nie mogła zrobić zabiegu. Teraz już prawie nie widzi. Skierowała sprawę do Trybunału w Strasburgu i wygrała.

I takie rządowe wszystko wiedzące kluski mają czelność pouczać kobietę i odwołania do Trybunału w imieniu rządu pisać, i mówić – mam nadzieję, że ta pani pokryje jeszcze koszty adwokackie strony rządowej i wygramy (to słowa Giertycha- gwiazdy polskiej edukacji, naszej szkapy żałosnej).

Protestuję!

Dajcie kobietom żyć!

Stare dziady nie powinny mieć prawa głosu w takich kwestiach jak aborcja i prawo do niej.

Marzę o kraju, który będzie wspierał kobiety znajdujące się w tak tragicznej sytuacji, a nie piętnował je. Pozostawmy decyzję o urodzeniu bądź nie kobiecie – w końcu to ona będzie się zmagać z konsekwencjami swojego wyboru do końca życia. Kraj powinien zapewnić kobietom do podjęcia tej decyzji zaplecze psychologiczne, niech dostaną profesjonalną pomoc. A władze traktują kobiety jak istoty, za które ktoś musi decydować – trochę zaufania, dziady borowe. Poniosło mnie, no!

I to przekonanie – nasza moralność jedynie słuszna i poprawna. A ja wierzę, że każdy ma swoje przekonania i trzeba je uszanować. Nie każdy podziela chrześcijański pogląd na życie, państwo powinno być laickie. Jak Francja.

Precz z rządzącymi, którzy traktują kobiety jak inkubatory, Matka- Polka, posąg, pomnik, becikowe i niech Nelly będzie doradcą w naszej sprawie – ja nie potrzebuję takiego rzecznika!!!

I tym sposobem: kobieta rodzi, piastuje, jak ma szczęście, partner jej pomaga – to jest typowy obrazek z Polski. A dziady polityczne strzępią sobie język w naszej sprawie, i w ogóle ich nie obchodzi, co kobiety o tym wszystkim myślą. Żądam referendum w tej sprawie dla kobiet w wieku rozrodczym. Bo to ich dotyczy.

Mam nadzieję, że Alicja Tysiąc odszkodowanie dostanie a Giertycha i resztę niech ktoś ode mnie w d… kopnie.

W ciąży jakoś poziom agresji się podnosi, więc nie zbliżać się.

Głosujcie ludzie, niech PISiory przepadną z kretesem.

Macica, szyjka, czop śluzowy, rozwarcie

Wrzesień3

W sobotę spotkanie popołudniowe w kobiecym gronie: dwie ciężarne, jedna matka, dwie w stanie niemacierzyńskim.

Śmiesznie się gada, ja podekscytowana zbliżającym się porodem, Ilona (6 m-c ciąży) zamawia wielki kawał szarlotki a potem zaraz oznajmia, że idzie na hamburgera, Magda-Matka mówi, że poród to taka matura, potem dopiero się zacznie. Zuza i Karolina na słowa typu “macica, szyjka miękka, rozwarcie i czop śluzowy” reagują lekkim wstrętem i głośnymi protestami. Wesoło jest.

Niniejszym dziękuję pani z verte że nas nie wyprosiła hyhy.

Żegnamy się, obiecuję zdjęcia z porodówki, a one znowu krzyczą na mnie głośno. A to tylko niewinny żarcik ;)

« Older EntriesNewer Entries »