Archive for the ‘praca’


Mama- Justa pracuje jak może a Tymą się bawi

Praca z dzieckiem w domu jest trudna hehe. To tyle.

Np. dzwoni IT rozwiązać mój problem, a tu Tymek właśnie przyssany, no to loguję się, jedną ręką stukam w klawiaturę, potem bob zaczyna marudzić, bo już sie najadł i chce na pion, a mi już ręki brakuje. W końcu administrator sieci się lituje - “To może ja zadzwonię za 10 min.” Chyba już mnie tam znają!

Śmieszny Tato zakłada za to biznes. Biznes będzie się nazywał PanTuNieStał. I będzie się zajmował tym, co lubi czyli: “Głupimi głupotami i durnymi durnotami” . No i będziemy przy Tymku dyżury pełnić, ja będę mieć zmianę popołudniową a Maciek poranną.

A Tymcio się bawi:

pict0589.JPG

pict0587.JPG

pict0588.JPG

Kobieta pracująca

Co jak co, ale na mojego pracodawcę narzekać nie mogę. Fyrma pozwoliła matce pracować z domu. Chylę czoła.

Dzisiaj pierwszy dzień.

Wdrażam się i przypominam dawno zapomniane hasła. Dobrze, że sobie zanotowałam przed odejściem. Czekam na liczbę maili w skrzynce, ciekawe ile przyszło przez te parę ładnych miesięcy, od lipca.

Tymcio bawi się ładnie konio-patatajem względnie misiami do których woła co jakiś czas: “heeej, heeej”

Barbarzyńskie prawo

Wczoraj doliczyłam się, że urlop macierzyński kończy mi się równo za miesiąc. Tymek jest małą popierdułką i je co 3 godziny z cycka.

Jak wrócę do pracy na 8,5 godziny (minus godzina przysługująca na karmienie, plus godzina na dojazdy) to na dwa karmienia trzeba będzie wypożyczyć skądś cycka. Albo wprowadzić modyfikowane mleko, czego nie chcę robić. Dlaczego? Dlatego! Szanowna siostra na pewno rozumie dlaczego nie chcę szybko rezygnować z karmienia cyckiem.

Karmienie to jedna rzecz,  ostatecznie można wprowadzić sztuczne mleko i jakoś się to przeżyje.

Druga sprawa - Tymek jest mały i najbardziej potrzebuje mamy a nie: żłobka, niani, babci itd.

Trzecia sprawa - 8,5 godziny to cały dzień - nie będę widziała, jak mi dziecko rośnie i się zmienia co jest baaaardzo smutne.

Czwarta sprawa - 1 rok życia dziecka jest kluczowy

Piąta sprawa -  chciałabym, żebyśmy mieli prawo takie jak w Norwegii (rok macierzyńskiego!)

Szósta sprawa- w USA mają i tak gorzej - kobitki nawet całego połogu nie spędzają w domu, mają po porodzie chyba z 2 tygodnie zwolnienia i tyle.

Siódma sprawa - urlop wychowawczy jest bezpłatny

Ósma sprawa - to zapewne politycy płci męskiej stworzyli takie barbarzyńskie prawo

…mooooja tęęęęsknoooota, kaaaareeeta złoooota

To teraz dokończe to co wczoraj nie dokończyłem.

Chciałem napisać jeszcze o noszeniu obrączki. Na początku to obrączka służyła mi tylko i wyłącznie do tego, aby idąc w pracy korytarzem obić ją o każdy szczebelek kaloryfera tak aby wydała taki fajny (tak mi się przynajmniej wydawało) dźwięk - dyrydyndydydndydny. Później się dowiedziałem, że wieść gminna niesie, iż “laski lecą na złotko”, więc zacząłem obserwować. Do pracy jeżdżę windą głównie z kustoszkami (tzn sprzątaczkami) już nie pierwszej świeżości i jakoś żadna mnie nigdy w tyłek nie uszczypnęła. Później przestałem nosić, bo przy kąpaniu Tymka to jemu z moją obrączką jakoś tak nie wygodnie. No i nic. Nadal kustoszki nie reagują. Później odkryłem, że to jednak nie chodzi o obrączkę, tylko o ogólne zdziadzienie materiału ludzkiego w mojej postaci spowodowane nie zaglądaniem do lustra od jakiegoś czasu i zapuszczeniem się doszczętnie.

Aha chciałem napisać jeszcze o prezentach, które ludzie przynoszą dla nowego małego potomka. Ja wiem, że każdy przynosi, bo wypada przynieść jakieś fatałaszki dla świeżaka, ale kupując coś na prezent radzę się zastanowić. Te najładniejsze śpioszki: w króweczki, w pipeczki, w salcesoniki, w żuczki gnojarki itp są przeważnie zakładane przez głowę, a nie rozpinane z boku. Postawcie się teraz drodzy kupujący w roli rodzica, który ma to założyć dziecku przez głowę, a jak nadal nie potraficie sobie tego wyobrazić, to spróbujcie założyć sobie majtki przez głowę i zobaczycie, że nie jest to takie proste. Jak jeszcze Tymona nie było tu gdzie teraz jest to oglądałem w sklepach ubranka i doszedłem do wniosku, że nadruki na te ubranka projektują graficy po kursie Korela w Zeto. Teraz już wiem, że na te ciuszki to się nawet nie zdążysz napatrzeć. Prawidłowość jest taka, że po założeniu najfajniejszych ubranek maluch w ciągu kilku minut zarzyga je do tego stopnia, że będzie musiał być przebrany momentalnie. Więc, apel i rada dla kupujących: Śpioszki muszą być rozpinane/zapinane od szyi do samych stóp !

Podczas choroby Justyny musiałem robić sprawunki o godzinie o której to normalanie wpadam w fantastyczny wir pracy i nic nie jest w stanie mnie odciągnąć od zbijania kokosków. W sklepach o tej porze są dwa obozy kupujące - babiny i dziadyny oraz matki z pacholętami. Porę tą można rozpoznać bardzo łatwo. Jeśli mieszkacie przy jakimś niewielkim markiecie i zdarzy wam się wstać w środku tygodnia o nieznanej porze, następnie po wyjrzeniu przez okno okaże się, że przed markietem jest stado ratlerków i tłustych, napompowanych kundli różnej maści to jest właśnie godzina około jedenastej.
Co do zakupów to babiny kupują produkty marki “jedynka”, “aro”, “dobre i tanie”, “biedronka”, a matki kupują produkty pod tytułem “Danonki, mnóstwo danonków”.
Dla matek są również udogodnienia liczne. Na ten przykłada w domu towarowym Viki na Retce na stoisku mięsnym Pamso, gdzie to jest szynka wędzona po 30,34 pln można za wędlinę i mięso płacić kartą. Fajosko co?

MatkaSchiza jutro idzie do pracy

papa.jpg

Nadejszla wielkopomna chwila. MatkaSchiza idzie jutro do pracy pierwszy raz od 4 miesiecy. Zajecia przygotowane, lekka trema, wielka schiza. Koniec ‘laby’ (hehe), trzeba isc zarabiac.

zdjecia z weekendu