Burzyńska Justyna i Burzyńska Agnieszka

Lampa

Lipiec28

Wczoraj była lampa. Wszyscy nadmorscy wczasowicze bez względu na wiek, tuszę, stan opalenizny, rasę i wyznanie wylegli na plażę. Na plażę wylegliśmy również my w składzie: Mama Ada, Diba, Tidi, Baba Ania (Niania) i Dziadek Felek (Diba na dziadka Sławka zaczął mówić Felek). Na plaży jest dużo rozrywek wszelkiej maści. Najfajniejszą rozrywką jest gapienie się na:

-pewną starszą panią czarną od słońca, która leżała nieruchomo przez parę godzin na ręczniku aż się zaniepokoiłam, czy jej czynności życiowe są w porządku.

-dzieci: ryczące co chwila w którymś grajdołku

-osiłków wrzucających do wody swoje dziewczyny piszczące w niebogłosy: “puść Miśkuuu!”

-sprzedawców lodów i kukurydzy

-motorówkę z bananem

-Dibę i Tidiego chlapiących się w zatoczce:

DSCN9283

Spiekliśmy się. A Diba to nawet sraczki za przeproszeniem dostał.

Dzień drugi wakacyjny

Lipiec26

Dzisiaj chłopaki wycieczkowali trochę. Byliśmy w Międzyzdrojach. Pojechaliśmy tam między innymi po to, żeby zobaczyć wystawę Armia Terakotowa. Przytargali z Chin sporo rzeźb i powóz i zdjęcia i figury. Ach, te Chiny!
Franek i Tymcio figury obejrzeli. Bardziej zainteresował ich orzeł w klatce i dmuchane wysokie figury na zewnątrz muzeum. Potem poszliśmy na molo. A tam pierdyliard ludzi. I stoisk i gofrów i lodów i paniuś z pieskami i muzyków chodnikowych i balonów i innych gadżetów.
Nawet można było obejrzeć przemianę kobiety w goryla (!) i muzeum figur woskowych i symulator dzikiego zachodu.
Chłopaki pobiegali po parku i po molo. Franke pokrzyczał do ludzi na plaży:’Posi pana! Halo, halo! Diba tu!’ Obydwaj byli tak podexcytowani wycieczką, że usnęli dopiero po 21.

Nowe wcielenie Burzynska.net

Lipiec12

Nasza strona zmieniła swoje wcielenie!

Wchodzę na stronę, zobaczyć, czy Szanowna Siostra jakiś wpis wysmarowała, a Śmieszny Tata ściemnia, że strona się wysypała, że ktoś się włamał, ale żebym się nie martwiła, bo wszystko można odzyskać hehe. Kawalarz jeden!

PICT0969

Ilustracje Kasi Boguckiej :)   Bardzo mi się podobają!!!

  • Z newsów, to byłam na warsztatach pedagogiki Montessori – wkrótce relacja.
  • Tymcio wrócił do pieluch, bo nie łapie o co chodzi z nocnikiem. Siku nawet na blat kuchenny strzelił. A to drugie, to raz ze swoim tatą zakopali uroczyście w ogródku, jak wypadło z majtasów na ziemię.
  • Ale za to Tymciula śpi już od 2 tygodni w swoim pokoju, na materacu, z którego turla się w pewnym momencie na ziemię. I woła w nocy: “mama! mama!”
  • Poza tym ma nieustającą fazę na samochody. Podczas jazdy potrafi się spytać z tysiąc razy o marki wszystkich jadących wokół pojazdów.
  • Trochę go również okiełznaliśmy jeśli chodzi o kałuże. Teraz  w większości je omija.
posted under rozmaitosci | 3 Comments »

W telegraficznym skrócie

Czerwiec23

Nowości z naszego podwórka:

- w weekend BożoCiałowy zjechała się caaaała rodzina i wspólnymi siłami postawiła płot! Garnki wiszą już na płocie, koszule będziemy drzeć wkrótce.

- razem ze Śmiesznym Tatą wybralim się do stolycy na koncert w ramach świętowania mojej 30 rocznicy. Koncert był fenomenalny. To się nazywa koncert! To się nazywa show! To się nazywa muzyka na żywo! MATHEW HERBERT BIG BAND z fantastycznie śpiewającą, filigranową inaczej-Eską Mtungwazi. Zdjęcia tutaj

Z ciekawostek to Śmieszny Tato bał się, że na Zamek Królewski w W-wie nie trafi bez gie pe esa.

- Miniony weekend był rozrywkowo-krajoznawczy. W Wielkopolskę ruszyliśmy w składzie: ja, Tymą, Śmieszny Ojciec. Trasa: Lednica, Dziekanowice (skanseny), Gniezno, Poznań (Ikea, Księgaręka w Spocie, Stary Rynek). Dochodzimy do wniosku, że dla mieszkańca Łodzi Poznań to jest obca planeta. Żałujemy, że nie studiowaliśmy w Poznaniu.

pict0876.JPG

pict0864.JPG

pict0927.JPG

pict0941.JPG

pict0948.JPG

- Mamy sąsiadów! Dibski, Aga i Babak (Bartek). Diba trochę nieswój z powodu rewolucji życiowej w postaci przeprowadzki, ale przyzwyczaja się stopniowo

- Poza tym: są już jagody w lesie w drodze do Brzezin, na rynku w Strykowie można zobaczyć żywe króliki i kury, a Tymcio śpiewa: “bola bola bolalala” – najlepiej wychodzi mu piano (szeptem)

pict0832.JPG

Trzydziestolecie

Maj6

Dzisiaj mija moje pierwsze w życiu trzydziestolecie. Nie drodzy czytelnicy, to ani nie trzydziestolecie pracy zawodowej czy też pożycia małżeńskiego, ale moje własne prywatne trzydziestolecie urodzin.

Mały bilans przy tej okazji:

- wzrost: “wysoki”

- waga: przyzwoita

- włosy: najczęściej w lekkim nieładzie ( i tak np. przedwczoraj zaginęła mi szczotka do włosów na jeden dzień – poszłam nieczesana do zakładu pracy hehe, a ta małpa czyli szczotka, siedziała sobie jakby nigdy nic pod ręcznikami w łazience)

- znaki szczególne: dwa pępki

- uzębienie: wciaż własne, chociaż brak mi szóstek na dole od jakiegoś czasu. (Zostały brutalnie wyrwane z myślą, że zgryz się naprostuje. Gdzie tam!)

- charakter: złoty!

- uzdolnienia: rozmaite

- osiągnięcia: olimpijskich medali brak, na placówce dyplomatycznej nie pracuję, bogatą przedsiębiorczynią nie jestem, w Eurowizji udziału nie brałam, panią prezydent raczej już nie zostanę, ani żadną panią profesor doktor habilitowaną docent, książki nie napisałam, filmu nie nakręciłam, na żadnym instrumencie grać nie umiem.

Dużo jest jeszcze do zrobienia a czas leeeeci.

I tą złotą myślą zakończę ten jubileuszowy wpis. Dobranoc

P.S. O tych dwóch pępkach żartowałam ma się rozumieć

posted under rozmaitosci | 6 Comments »
« Older EntriesNewer Entries »